Posty

Wyświetlanie postów z lipiec, 2014

Rozdział VI - S2

Dzień ataku Filipa obudziły krzyki mieszkańców. Przypomniało mu się ze dzisiaj ma nastąpić atak. Po paru minutach szedł do Aurory. Z daleka zauważył ze przyszedł jako ostatni z załogi. - Dobrze ze jesteś - powiedziała Eliza, kiedy go zobaczyła - Trzeba przynieść pistolety. - Załatwione, ale to ja wydaje rozkazy. - popatrzył na Elizę znacząco. Dziewczyna razem z Dianą poszły pod pokład po broń. Nagle jeden z okolicznych rybaków krzyknął na alarm. - Co się stało? - Rupert od razu się zainteresował - Już są!?  - Płyną w naszą stronę cztery statki, z Eldorado na czele.  Rupert zaczął obserwować horyzont przez lornetkę. Rzeczywiście - w ich stronę płynęło Eldorado i inne, solidne statki. Na nieszczęście byli bardzo blisko. - Wszyscy na pokłady statków! Nie mogą dotrzeć do wyspy - Rupert wydal wszystkim rozkazy. Jeden ze statków Espadona odwrócił się prostopadle do portu na wyspie i oddal dwa ostrzegawcze strzały z armaty. Inne zrobiły to samo. Aurora i reszta żaglowców wypłynęła. S...

Rozdział V - S2 (krótki)

2 dni do ataku. Espadon nie mógł się doczekać kiedy przybędzie na wyspę Delfina. Z wielką chęcią już chciałby wywołać wojnę. Jednak nie było szans na szybsze przybycie. Musieli przepłynąć jeszcze długą drogę. Tytus był niebyt zadowolony z pomysłu. Na wyspie Delfina mieszkają znakomici strzelcy i szermierze, a ich zdolności pozostawiały wiele do życzenia. Postanowił o tym poinformować Espadona. - Oczywiście, ze uderzymy - Espadon nie rozumiał co jemu nie podobało się w planie - Nie po to tyle płyniemy. - Możemy przegrać i zginąć - Tytus podał dobry argument. Jednak nie przekonał kapitana. - Pomyśl optymistycznie. Mamy dużo amunicji, ponad całą ładownie. A im wszystko skończy się od razu.  - No dobrze - Tytus rozłożył bezradnie ręce - Spróbujemy walczyć. - Odszedł zostawiając Espadona samego. - Zuch chłopak. - powiedział do siebie kapitan.    Tytus poszedł do swojej kajuty. Obmyślał własny plan. Iście szatański. Miał go w głowie od dawna, le...

Rozdział IV - S2

Trzy dni do ataku. Filip dostrzegł brak pistoletu dopiero następnego dnia. Nie domyślał się, gdzie jest. Postanowił przepytać swoich załogantów.  Myślał, że brak jednego z pistoletów to nic takiego, ale przed bitwą wszystko jest ważne. Zauważył idąca Dianę.  - Hej Diana. - zaczął - nie wiesz co się stało z jednym z pistoletów? - Eliza się nim bawiła, - oznajmiła - ale powiedziała że trenowała.   - CO?! - Filip był coraz bardziej zdenerwowany - jak to trenowała? - Bo chce postrzelać do Eldorado. Przepraszam Cię, muszę już iść.         - Jasne, dzięki za informacje. Filip nie spodziewał się tego po Elizie. Mówił wyraźnie żeby niczego nie dotykać. Postanowił ją odwiedzić i dopytać.    Tymczasem na statku "Perła Atlantyku" trwała wielka naprawa statku. Janek i Piotrek poturlali parę kul armatnich, które wpadły przez pokład na dół. Rafał zapowiedział, że zostaną wyrzuceni z załogi, ale dopiero po bitwie. Chłopaki przynieśli deski, którymi Rafał zatkał dziury w pokład...

Rozdział III - S2

Do ataku pozostało 4 dni. Większość statków była już przygotowana. Tak jak Aurora. Cały zapas broni i amunicji czekał w ładowni na odpowiedni moment. Filip z ciekawością obserwował Perłę Atlantyku, stojąca niedaleko. Janek i Piotrek ćwiczyli szybkość zmiany pozycji armaty. Przekręcali ją w rożne strony i udawali że strzelają. To oznaczało brak kapitana na pokładzie - nigdy by nie pozwolił na takie zabawy. Jednak Ewelina przyszła parę minut później. Od razu zauważyła chłopaków oraz ich "zabawkę" i zaczęła ich pouczać. Filip patrzył na to z rozbawieniem - całe towarzystwo go śmieszyło. Nikt nie zachowywał się aż tak głupio. Nagle na pokład Aurory weszła Eliza. Wyglądała na lekko zestresowaną.  - Jak tam? Wszystko gotowe? - spytała.   - Jasne - odpowiedział z lekkim uśmiechem - chcesz się pośmiać z konkurencji? - Nie, a od kiedy śmiejesz się z siostry? - Nie z niej, a z tych idotów. - Powiedział Filip. Uwielbiał  tak nazywać chłopaków - Ok. Idę do ładowni. - ...

Rozdział II - S2 (krótki)

Na wyspie zapanował prawdziwy chaos. Najważniejszą rzeczą było znalezienie broni i amunicji. Mieszkańcy mieli dużo czasu na przygotowania - Eldorado miało jeszcze długa drogę do przebycia, co oznaczało atak za około 5 dni. Filip przeszukał całą ładownie na Aurorze i znalazł dość dużo broni. Miał czym strzelać. Z niecierpliwością czekał na Espadona. Niestety tego zapału nie podzielał jego dziadek. Uważał ze chłopak chce szybko zginać i sobie nie poradzi. - Ile broni znalazłeś? - spytał się wnuka. - Dość dużo - odpowiedział Filip - Powiesz mi jak zginęli rodzice? - Więc tak - zaczął. Trudno było mu o tym mówić - Twoi rodzice wypłynęli na bitwę. Niestety siły wroga były silniejsze. Wkroczyli na nasz statek. Próbowaliśmy walczyć, ale się nie udało. Własnie wtedy zginęli. Filip poczuł dreszcze. Zrozumiał czemu dziadek sprzeciwia się jego udziału w wojnie. - Potrzeba tobie więcej broni? - zapytał się Rupert - Przyda się. W ogóle jest Perla? - Tak, przynajmniej teraz Ja...