Rozdział IV - S11
Było wcześnie rano i Perła Atlantyku w końcu zbliżała się do celu. Filip, pełniący wartę, czuł się bardzo zmęczony. Od północy zajmował się sterem i było mu coraz zimniej co kumulowało senność. Filip poprawił swój płaszcz i zastanowił się, kiedy w końcu dotrą na miejsce. Niespodziewanie chłopak zamknął oczy i tym samym popełnił wielki błąd. Niedługo później statek uderzył w wielką taflę lodu, która szczelnie otaczała wyspę i była jedyną drogą, by się tam dostać. Zderzenie było tak solidne, że wszyscy załoganci zerwali się na równe nogi. - Co się tu dzieje, do jasnej cholery? - wrzasnęła Ewelka wychodząc ze swojej kajuty. - Nie mogłeś wybrać innego sposobu na pobudkę niż niszczenie mojego statku? - Przepraszam, przysnąłem - odparł spokojnie Filip. Czuł, że znowu zaczyna bać się własnej siostry. Przez chwilę nawet przemknęły mu przez głowę szkolne lata. - To było niechcący. - Ewelka posłała mu złowrogie spojrzenie. Chłopak nie zareagował, jedynie okrył się połami płaszcza. - Dopłynęli...