Rozdział IV - S10
Eliza była zaniepokojona. Filip nie wrócił jeszcze od dziadka, chociaż minęła już godzina. Dziewczyna postanowiła się wziąć w garść i odważnie poszła do Ruperta. Zapukała w drzwi domu rodzinnego Filipa. W wyjściu pojawił się Rupert. Westchnął na jej widok. - Przepraszam, nie ma tutaj Filipa? - spytała nieśmiało Eliza. Jej odwaga nagle wyparowała. - Nie, wyszedł. - Odpowiedział Rupert. Dziewczyna się zmartwiła - Eliza, Filip powiedział mi o zaistniałej sytuacji. Przemyślałem to, możecie liczyć na moją pomoc. - Dziękuję. Nawet pan nie wie, jak to podnosi na duchu. - To, co. Mówisz, że Filip zniknął? - Nigdzie go nie ma. Szukałam chyba wszędzie. - Eliza rozłożyła bezradnie ręce. - Cholera, chyba za bardzo go ochrzaniłem. Nagle obok pojawił się Rafał. Prawdopodobnie przybiegł. - Przepraszam - Chłopak popatrzył się na Elizę i przyglądnął się jej uważnie. Następnie zwrócił się do mężczyzny - Widział pan Ewelinę? - Jej też nie ma? - Rupert wytrzeszczył oczy. - Co znaczy "te...