Rozdział V - S9
Eliza siedziała w gabinecie Króla. Na rękach miała kajdany, za nią stało dwóch żołnierzy, którzy uniemożliwiali jej ucieczkę. Król siedział naprzeciwko dziewczyny i stukał paznokciami o blat biurka. W końcu uderzył pięścią w stół. - Gdzie jest diament? - Ja go nie mam, wziął go mój narzeczony. - Król popatrzył się na swoich żołnierzy. - Mówi prawdę. - odparł jeden z nich. - Cóż, skoro tak. Co mam z tobą zrobić? - Możemy ją wziąć jako dziewczynę do towarzystwa. - Tak robiliśmy kiedyś. Zresztą przez to nie myśleliście o służbie. Zrobimy po staremu. - Król wstał i podszedł do Elizy - Zostaniesz spalona na stosie. Jutro, gdy słońce znajdzie się w równej linii z ratuszem. - Moi przyjaciele po mnie wrócą. - Eliza próbowała się szamotać. - Nie wrócą, możesz być o to spokojna. - Jak to? - Oni nie żyją. Poszli na dno. Niestety razem z diamentem. - W takim razie poddaję się. Wszystko mi jedno. - Eliza ciężko westchnęła. - Zamknąć ją w celi. - rozkazał Król. Eliza została zaprowadzon...