Filip postanowił poinformować załogę o liście od rodziców. Po pół godzinie grupa była w komplecie i kapitan zaczął opowiadać. - No, nareszcie jakaś wyprawa. To kiedy płyniemy? - spytała się z ciekawością Diana. - Prawdopodobnie jutro. - odparł Filip. - To świetnie. Muszę się wyrwać z tej wyspy i odpocząć od tych matołów z Perły. - powiedziała Eliza leniwie się przeciągając. - Tylko, że oni płyną z nami. - Na to zdanie Eliza zrobiła taki grymas na twarzy, że innych aż skrzywiło. - Jeśli nie chcesz, to nie płyń. - Myślisz, że są potrzebni? - Albo płyniemy z nimi albo w ogóle. - Filip zaczął się denerwować. - No, dobra. Przeżyję. - To świetnie. Idę uzgodnić szczegóły z resztą naszych towarzyszy. Wypływamy rano. Następnego dnia dwie załogi wypłynęły Aurorą na poszukiwania miasta. Blanka przez cały czas spoglądała na mapę z lekkim przerażeniem. - Co się z tobą dzieje? - spytała się Eliza. Raczej nie z troski, tylko potrzeby przejęcia mapy. - Tutaj są zaznaczone góry lodowe. A co ...