Rozdział VIII - S8
Filip postanowił poinformować załogę o liście od rodziców. Po pół godzinie grupa była w komplecie i kapitan zaczął opowiadać.
- No, nareszcie jakaś wyprawa. To kiedy płyniemy? - spytała się z ciekawością Diana.
- Prawdopodobnie jutro. - odparł Filip.
- To świetnie. Muszę się wyrwać z tej wyspy i odpocząć od tych matołów z Perły. - powiedziała Eliza leniwie się przeciągając.
- Tylko, że oni płyną z nami. - Na to zdanie Eliza zrobiła taki grymas na twarzy, że innych aż skrzywiło. - Jeśli nie chcesz, to nie płyń.
- Myślisz, że są potrzebni?
- Albo płyniemy z nimi albo w ogóle. - Filip zaczął się denerwować.
- No, dobra. Przeżyję.
- To świetnie. Idę uzgodnić szczegóły z resztą naszych towarzyszy. Wypływamy rano.
Następnego dnia dwie załogi wypłynęły Aurorą na poszukiwania miasta. Blanka przez cały czas spoglądała na mapę z lekkim przerażeniem.
- Co się z tobą dzieje? - spytała się Eliza. Raczej nie z troski, tylko potrzeby przejęcia mapy.
- Tutaj są zaznaczone góry lodowe. A co jeśli na nie wpadniemy? - odparła zmartwiona blondynka.
- Już to omawialiśmy. Diana wyjaśniła, że one o tej porze odpływają w inne miejsce. - Do rozmowy włączyła się Ewelina.
- No, tak. Ale jeśli tak nie będzie?
- Wiesz, co? Nie wiedziałam, że jesteś takim tchórzem. - powiedział nagle I oficer Aurory.
- Chyba ty. - odparła Blanka patrząc na Elizę z lodowatym wzrokiem. Natomiast brunetka się zaśmiała.
- Dobra, to może się rozdzielimy i będziemy obserwować horyzont na wypadek wszelkich przeszkód? - spytała się Ewelka. Dziewczyny odpowiedziały kiwnięciem głowy.
Atmosfera trochę ucichła. Wszyscy czekali aż dopłyną do celu. Wreszcie dopłynęli. Ich oczom ukazała się wielka wyspa otoczona lasami. Pośrodku znajdowała się mała osada.
- Wiecie co? - odparła Eliza.- Wyczuwam kłopoty.
Komentarze
Prześlij komentarz