Rozdział VI - S11
Rafał szybko podszedł do Filipa stojącego z Jankiem i Piotrkiem pod schodami. Blondynowi jedna rzecz się nie podobała. - Nie widać, żebyś się przejął sytuacją. - powiedział. Bardzo go to zdziwiło. - To, że nie trzęsę się jak galareta nie oznacza, że się nie martwię. - Filip poprawił sobie włosy - Jest lepszy sposób niż załamywanie rąk. - Niby jaki? - Najpierw idziemy pozbyć się królowej, a potem szukamy skarbu. Pójdziemy w czwórkę - ja, Janek, Piotrek i ty. - Chwileczkę, nie możesz wydawać rozkazów, nie masz władzy nad wszystkimi. - Pamiętasz, jak się umawialiśmy? Podczas wypraw pierwszy w hierarchii jest kapitan statku, wypływającego, drugą osobą jest kapitan innej załogi, później I oficer statku i tak dalej. W obecnej sytuacji wasz kapitan jest lekko niedysponowany, więc kto teraz jest najważniejszy? - No dobra. - Rafał ciężko westchnął - To kiedy idziemy? - Teraz. Chłopcy szybko się zebrali i poszli unieszkodliwić nowego wroga. Tymczasem sytuacja najmłodszego pokolenia się ...