Rozdział VI - S9
Chwilę później Janek i Piotrek siedzieli w szalupie i płynęli w stronę wyspy. Było bardzo późno, więc chłopcy płynęli oświetlani tylko przez słabą poświatę księżyca. Jankowi przypadła czynność wiosłowania, co nie przypadło mu do gustu. - Nie mogłeś czegoś powiedzieć? Że wysprzątamy cały pokład albo coś innego? A tak płyniemy nawet na pewną śmierć. Właściwie dlaczego to ja wiosłuję, a nie ty? - Janek zaczął jak zwykle narzekać. - Przestań marudzić. Nie jest tak źle. - odparł Piotrek i oparł się wygodnie o tył szalupy- Słuchaj, skoro jesteśmy sami, to sobie możemy pogadać. Jak myślisz, jakaś dziewczyna będzie mnie chciała? - Chyba tylko jakaś wariatka. Masz kogoś na myśli? - Tak, Kamilę. - Tą z naszej załogi? Dlaczego akurat ona? - Pamiętam jak miesiąc temu podczas ślubu naszych kapitanów się na mnie popatrzyła. - I co, myślisz, że ... - Janek aż na chwilę przestał wiosłować, po chwili wrócił do czynności - Coś ty. Ona uważa ciebie za idiotę. - Ciebie też - o...