Posty

Wyświetlanie postów z luty, 2015

Rozdział VI - S4 (ostatni)

Eliza wolno szła przez port. Postanowiła się przejść wokół wyspy. Nie tylko dlatego, że musiała przemyśleć całą tą sprawę. Trzeba znaleźć dowody obciążające Tytusa. Ta sprawa zaczynała ją przerastać. A co jeśli Filip trafi do więzienia? Na samą myśl dostawała dreszczy.  W połowie drogi natknęła na zacumowany statek, który stał około pół mili od brzegu. Poznała  granatowe żagle i bordowe burty. To Eldorado. Z daleka zauważyła postać przypominającą Espadona. Eliza szybko pobiegła w stronę portu. Musiała o tym powiedzieć załodze. Tymczasem w sali wykładowej Akademii zaczynało się posiedzenie w sprawie kradzieży kielicha. Bula Bula przyprowadziło Filipa. Był blady i chudszy niż wcześniej. Nerwowo rozglądał się po sali. Zauważył, że nie ma jego załogi. Chłopak mocno się zmartwił. Liczył na nich w trudnych chwilach. Król Bula Bula i Lula weszli do sali. Filip przełknął ślinę. Spodziewał się najgorszego. - Dzisiaj musimy wydać wyrok w sprawie kradzieży kielicha - Profesor Montego rozpoczął...

Rozdział V - S4

Tymczasem słudzy Bula Bula prowadzili Filipa do tajemniczego pomieszczenia znajdującego się z tyłu Akademii na rozmowę z pewną osobą. Filip szedł wolno, czuł się nie swojo. Po chwili wszedł do pokoju. Był ciemny, dodatkowo zacieniowana była ściana naprzeciwko drzwi i nie było widać kto chce rozmawiać z Filipem. Jeden ze służących ściągnął chłopakowi kajdany i zostawił Filipa samego z tajemniczą osobą. Chłopak nerwowo rozglądał się po pokoju. Chciał stamtąd uciec. - Witaj Filipie. Dawno się nie widzieliśmy. - Chłopak usłyszał znajomy głos dochodzący z zacieniowanej części pomieszczenia. Niestety, głos nie należał do osoby, którą lubił. - Lula ?! - przestraszony chłopak wytrzeszczył oczy. Odruchowo cofnął się do tyłu. - Tak, nie myśl, że szybko stąd wyjdziesz. - Lula spokojnie podchodziła do Filipa. - Jak wszystko mi wyśpiewasz, wtedy cię wypuszczę. - Ale ja nic nie zrobiłem. To na pewno Tytus. Próbuje mnie wrobić. - Nie kłam. Myślisz, że zwalałby winę na ciebie ? - To mój wróg. -...