Rozdział VI - S4 (ostatni)
Eliza wolno szła przez port. Postanowiła się przejść wokół wyspy. Nie tylko dlatego, że musiała przemyśleć całą tą sprawę. Trzeba znaleźć dowody obciążające Tytusa. Ta sprawa zaczynała ją przerastać. A co jeśli Filip trafi do więzienia? Na samą myśl dostawała dreszczy. W połowie drogi natknęła na zacumowany statek, który stał około pół mili od brzegu. Poznała granatowe żagle i bordowe burty. To Eldorado. Z daleka zauważyła postać przypominającą Espadona. Eliza szybko pobiegła w stronę portu. Musiała o tym powiedzieć załodze. Tymczasem w sali wykładowej Akademii zaczynało się posiedzenie w sprawie kradzieży kielicha. Bula Bula przyprowadziło Filipa. Był blady i chudszy niż wcześniej. Nerwowo rozglądał się po sali. Zauważył, że nie ma jego załogi. Chłopak mocno się zmartwił. Liczył na nich w trudnych chwilach. Król Bula Bula i Lula weszli do sali. Filip przełknął ślinę. Spodziewał się najgorszego. - Dzisiaj musimy wydać wyrok w sprawie kradzieży kielicha - Profesor Montego rozpoczął...