Rozdział VI - S4 (ostatni)

Eliza wolno szła przez port. Postanowiła się przejść wokół wyspy. Nie tylko dlatego, że musiała przemyśleć całą tą sprawę. Trzeba znaleźć dowody obciążające Tytusa. Ta sprawa zaczynała ją przerastać. A co jeśli Filip trafi do więzienia? Na samą myśl dostawała dreszczy. 

W połowie drogi natknęła na zacumowany statek, który stał około pół mili od brzegu. Poznała  granatowe żagle i bordowe burty. To Eldorado. Z daleka zauważyła postać przypominającą Espadona. Eliza szybko pobiegła w stronę portu. Musiała o tym powiedzieć załodze.

Tymczasem w sali wykładowej Akademii zaczynało się posiedzenie w sprawie kradzieży kielicha. Bula Bula przyprowadziło Filipa. Był blady i chudszy niż wcześniej. Nerwowo rozglądał się po sali. Zauważył, że nie ma jego załogi. Chłopak mocno się zmartwił. Liczył na nich w trudnych chwilach. Król Bula Bula i Lula weszli do sali. Filip przełknął ślinę. Spodziewał się najgorszego.

- Dzisiaj musimy wydać wyrok w sprawie kradzieży kielicha - Profesor Montego rozpoczął obrady - Filipie Trytonie, przyznajesz się do kradzieży?

- To nie byłem ja. Ktoś mnie wrabia. - Filip był coraz bardziej przygnębiony.

- Wasza wysokość, proszę przedstawić zarzuty.

Król Bula Bula podał zarzut kradzieży. Filip zauważył na twarzy Tytusa lekki uśmiech. Cała sytuacja go bawiła.

- Czy ktoś z obecnych tu osób chce przedstawić swoje zdanie na temat tej sprawy ? - Profesor Montego rozglądał się po sali. Tytus podniósł rękę.

- Moim zdaniem, to jeszcze jedna osoba powinna być podejrzana.

- Kogo masz na myśli?

- Osobę, która jest wysoka i ma granatowe włosy. Może to ona ukradła kielich. Mam rację Ewelka ? - Tytus przekręcił głowę w stronę dziewczyny. Ewelka poczuła się urażona.

- Co ty coś sugerujesz?- Siostra Filipa podeszła blisko Tytusa. Nie zachwyciła się oskarżeniem.

- Wiesz, jesteś podobna do swojego brata, a są momenty w których się kłócicie i nienawidzicie. Jest powód, żeby podrzucić kielich. Wiadomo, że cenna rzecz jest droga, a wasza rodzina nie jest bogata.

- Ewelino Tryton, co robiłaś w dniu uroczystości ? - Król Bula Bula stanowczo się zapytał.

- Przebywałam ze swoją załogą. Mogą to potwierdzić.

W tym momencie Eliza mocno otworzyła drzwi i energicznie weszła.

- Profesorze, Wasza wysokość, znalazłam dowód wskazujący na to, że kielich ukradł Tytus.

- Co?! To jakieś kpiny.

- To Tytus dokonał kradzieży i podrzucił kielich Filipowi. Chciał się go pozbyć. - powiedziała Diana

- Na Aurorze znaleźliśmy parę rudych włosów, a w kajucie Tytusa granatową perukę. - Eliza pokazała ową perukę. Wszystkie głowy skierowały się w stronę rudego.

- Tytusie Rikecie - Profesor powiedział stanowczym głosem - za kradzież i oszustwo skazujemy cię na dożywotnie usługiwanie Bula Bula na ich wyspie.

Słudzy podeszli do Tytusa i zabrali go z Espadonem na swój statek. Filipa przeproszono za niewłaściwe zarzuty. Uradowany Filip podszedł do załogi.

- Dziękuje. - powiedział - Nie wiem, jak się wam odwdzięczę.

- To drobiazg. - Eliza spojrzała w ciemne oczy chłopaka i pocałowała go w usta.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Koniec

Rozdzial I

Rozdział XVIII - S7 (ostatni)