Rozdział I - S2
Atmosfera na wyspie Delfinów była spokojna. Każdy wiódł beztroskie życie. Załoga Aurory wyrobiła sobie statut społeczny dzięki czemu czuli się dowartościowani. Jednak od przywiezienia skarbu minęło prawie pół roku. Filip patrzył na morze. Nienawidził kiedy bywały sytuacje, w których nie wypływał. Nic dziwnego - jest piratem z krwi i kości. Jednak istniał powód zostania na wyspie. Wszystkie mapy są bezużyteczne. Dla takich osób jak on to prawdziwa tragedia. Postanowił o tym nie myśleć. Podszedł do swojego statku i dokładnie go oglądał. Nie mógł uwierzyć, ze nie jest używany od ponad sześciu miesięcy. W pewnej chwili podeszła do niego Eliza. - Na co tak patrzysz? - była wyraźnie zadowolona. W reku trzymała kosz, miała zamiar pójść coś kupić na pobliskim straganie. - Na nasz statek - Filip odpowiedział martwym głosem - Chciałbym gdzieś popłynąć na jakaś przygodę. - Może będzie okazja. Pójdziesz ze mną na targ? - Nie, innym razem. Eliza odeszła zostawiając chłopaka samego. Nie rozum...