Rozdział XII (ostatni)
Tymczasem statek Ruperta Trytona przypłynął na wyspę delfinów. Ze złością stwierdził ze niema Aurory. Od razu skierował się w stronę domu i wszedł do niego. Nikogo nie było. Zrozumiał Filip i Ewelina wypłynęli po skarb. Szybko wybiegł do portu. Nie mógł się doczekać, kiedy przypłynie Aurora.
W tym samym czasie Aurora płynęła przez spokojne wody oceanu. Filip był mocno znudzony podróżą, ale wydarzenia go ożywiły. Cieszył się ze zdobytego skarbu, ale nie wiedział czemu tam był Espadon. To go ciekawiło. Nagle usłyszał głos swojej dziewczyny.
- Wszystko w porządku? - spytała Eliza. Była zaniepokojona stanem chłopaka.
- Jasne - zapewnił Filip i lekko skręcił ster - Jak skarb?
- Dobrze, na pewno dopłyniemy do wyspy - odparła brunetka. Kiedy mówiła to zdanie chłopak wyraźnie zbladł - Co się stało?
- Przypomniałem sobie o dziadku. Jeśli przypłynął przed nami to koniec - powiedział granatowowłosy odchodząc od steru, który przejął Rafał.
- Nawet tak nie mów, wszystko będzie w porządku.
- A nawet jeśli będzie to go przekonamy ze nie było aż tak źle. - Ewelina zaczęła pocieszać swojego brata.
- Dobra, najwyżej na nas nakrzyczy i na tym się zakończy. - stwierdził Filip.
Aurora zbliżała się do wyspy delfinów. Cała załoga była wyraźnie poddenerwowana. Obawiali się spotkania z kapitanem Trytonem. Po paru chwilach znaleźli się w porcie w którym czekał dziadek Filipa i Eweliny.
- Witajcie. Gdzie wy byliście? - Rupert Tryton wyglądał na zdenerwowanego. Jego oczy patrzyły z wyrzutem na wnuki.
- Byliśmy ... - zaczął Filip.
- Mówiłem wam coś. Żadnego wypłynięcia bez mojej zgody. Powiedziałem? Powiedziałem, ale wy jak zwykle nie słuchacie.
Pośród załogi Aurory zapanowała martwa cisza. Każdy czul się jak winowajca. Ze strachu nikt nie podchodził do skarbu, lecz Ewelka wzięła ze stosu monet jedna z nich.
- A może - zaczęła niepewnym głosem jednocześnie podając monetę - to się tobie spodoba?
- Jednak to możliwe - Tryton przeglądał złoty pieniądz - można pokonać te wody bez trudności. Wybaczcie ze nie wierzyłem w wasze możliwości.
Od tego czasu Filip i jego załoga stali się bardzo szanowanymi piratami. Wszystkie pieniądze ze skarbu wykorzystano na nowe bronie i zapotrzebowanie wyspy. Lecz ciągle pamiętali o swoich wrogach. Czekali na ich przybycie ...
Komentarze
Prześlij komentarz