Rozdział X - S7
Aurora płynęła dalej. Na mapie nie znajdowało się nic niepokojącego. Filip obliczył, że powinni dopłynąć do następnej przeszkody następnego dnia. Atmosfera na statku była zadowalająca. Wszyscy zajmowali czas rozmową i opowiadaniem różnych dowcipów. Tylko Eliza cały czas nie mogła usiedzieć w jednym miejscu. Chodziła od burty do burty. - Filip, zawróćmy, póki nie jest zbyt niebezpiecznie.- Dziewczyna w końcu podeszła do kapitana. - Nie przesadzaj, teraz powinno być spokojniej. - Chłopak z opanowaniem kierował sterem. - Ja od samego początku nie byłam zachwycona tym pomysłem i proszę cię, wycofajmy się. - Żartujesz? Teraz jest dopiero prawdziwa walka. O wszystko. Jak tam dotrzemy jako pierwsi to pokonamy Espadona. - Ty mnie w ogóle nie słuchasz. Narażasz załogę i siebie. Masz zawrócić. - Nigdy. Wracaj na swoje miejsce, bo zaczynać bredzić. - Filip, Eliza, przestańcie się kłócić, popatrzcie co jest przed nami. - Ewelina pokazała palcem na morze. Wszyscy popatrzyli na morze pr...