Rozdział X - S7

Aurora płynęła dalej. Na mapie nie znajdowało się nic niepokojącego. Filip obliczył, że powinni dopłynąć do następnej przeszkody następnego dnia. Atmosfera na statku była zadowalająca. Wszyscy zajmowali czas rozmową i opowiadaniem różnych dowcipów. Tylko Eliza cały czas nie mogła usiedzieć w jednym miejscu. Chodziła od burty do burty.

- Filip, zawróćmy, póki nie jest zbyt niebezpiecznie.- Dziewczyna w końcu podeszła do kapitana.

- Nie przesadzaj, teraz powinno być spokojniej. - Chłopak z opanowaniem kierował sterem.

- Ja od samego początku nie byłam zachwycona tym pomysłem i proszę cię, wycofajmy się.

- Żartujesz? Teraz jest dopiero prawdziwa walka. O wszystko. Jak tam dotrzemy jako pierwsi to pokonamy Espadona. 

- Ty mnie w ogóle nie słuchasz. Narażasz załogę i siebie. Masz zawrócić.

- Nigdy. Wracaj na swoje miejsce, bo zaczynać bredzić.

- Filip, Eliza, przestańcie się kłócić, popatrzcie co jest przed nami. - Ewelina pokazała palcem na morze.

Wszyscy popatrzyli na morze przed nimi i zauważyli coś, czego nie było w planie. Wprost na nich szedł ogromny sztorm. Wszyscy w pośpiechu złapali się burty. Po chwili cały pokład został zalany przez wodę, która nie miała zamiaru wracać do morza. Filip cierpliwie walczył z potężnymi falami. Reszta załogi też próbowała się ratować, łapiąc się wszystkiego, co jest przytwierdzone do pokładu.

Diana czuła się trochę samotnie przy burcie, wiec postanowiła podejść do Blanki, która kurczowo trzymała się masztu. Wiatr się trochę uspokoił, dlatego różowowłosa szybko wykorzystała sytuację i puściła się burty. Wtedy statek podskoczył i  na Dianę poleciała beczka. Dziewczyna wpadła do wody. 

Sztorm się uspokoił po 15 minutach. Eliza wstała z pokładu, otrzepała się z wody i podbiegła do kapitana.

- To wszystko przez ciebie. Jak mogłeś wpłynąć w środek sztormu!?

- Przez te twoje bzdury się zagapiłem! - krzyknął Filip. Był wściekły.

- Montego popełnił błąd dając tobie dyplom ukończenia Akademii. Powinieneś nadal tam siedzieć.

- Nawzajem - Tym jednym słowem określił złość na swoją narzeczoną.

-  Jesteś idiotą. - zwróciła się do załogi - Ten, kto go słucha, musi być kretynem. Załoga Aurory, za mną. Nie będziemy przebywać w takim towarzystwie. - Eliza, Blanka i Szymon odeszli jak najdalej od reszty.

- Spokojnie, szwagier - Rafał podszedł do Filipa i klepnął go po przyjacielsku po łopatkach. - Niektóre kobiety takie są.

- Pierwszo mnie zagaduje, a później robi awanturę, że niby nie umiem sterować statkiem. Wszyscy przecież wiedzą, że ona ukończyła szkołę, tylko z powodu nazwiska. 

- Ej, nie widzieliście Diany? - Eliza nagle wróciła do reszty.

- Co, wielka pani się przeprosiła?

- Pytam czy widzieliście Dianę?

- Widziałem kontem oka jak wypadała za burtę. - powiedział Rafał. Zaczęli się rozglądać, czy nie widać w pobliżu zaginionej.

Diana obudziła się na pokładzie statku, lecz to niebyła Aurora. Popatrzyła się w lewo i zauważyła, ze deski pokładu były bordowe. Dziewczyna szybko się podniosła i zobaczyła nad sobą Tytusa.

- Proszę, proszę. Załoga cię opuściła? Zamknijcie ją w celi, będzie naszą przynętą.

Diana została zamknięta w małej komórce pełnej wody na podłodze. Dziewczyna przeklinała w myślach swoją niezdarność. Dlaczego byłam taka nierozsądna?

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Koniec

Rozdzial I

Rozdział XVIII - S7 (ostatni)