Rozdział IX
Aurora przypłynęła do groty w której podobno miał się znajdować skarb. Filip postanowił, że na jego poszukiwanie pójdzie z chłopakami, a dziewczyny zostaną i popilnują statku. Kapitan Aurory pożegnał się z Eliza.
- Tylko uważajcie na siebie - powiedziała dziewczyna - może tu gdzieś być Espadon.
- Nie ma szans - odparł Filip - Przypilnuje chłopaków i na pewno nic się nie stanie. Pilnuj statku i nie wszczynaj żadnej wojny. Jasne?
- Oczywiście - Eliza dała chłopakowi całusa w policzek na pożegnanie.
Chłopaki weszli do groty. Było bardzo ciemno, wiec zapalili pochodnie. Oprócz ciemności panowała też wilgoć i słyszalne były ruchy szczurów. Po parunastu metrach zaczęła się kłótnia. Trafili na rozwidlone przejścia i nie wiedzieli w która stronę iść. Nagle usłyszeli podejrzane trzaski drewna i krzyki, jakby tam znajdowali się jacyś ludzie, a to raczej nie było możliwe - grota znajdowała się na bezludnej wyspie. Każdy z chłopaków poczuł na sobie dreszcz.
- Filip, co robimy? - zapytał Rafał, który zwykle niczego się nie bał.
- Idziemy, może to tylko nietoperze szeleszczą, a krzyki tylko się nam zdawały.
Niespokojnie weszli w korytarz po lewej stronie. Przeszli parę kroków i ujrzeli swoich największych wrogów - Eldorado.
Kiedy ich zauważono, Janek i Piotrek uciekli zostawiając Filipa, Rafała i Szymona na pastwę losu. Próbowali walczyć, ale bardzo szybko miecze powypadały im z rak. Pokonani chłopaki byli bez szans. Wiedzieli ze to najgorsza rzecz, jaka mogła ich spotkać.
Komentarze
Prześlij komentarz