Rozdział V - S9

Eliza siedziała w gabinecie Króla. Na rękach miała kajdany, za nią stało dwóch żołnierzy, którzy uniemożliwiali jej ucieczkę. Król siedział naprzeciwko dziewczyny i stukał paznokciami o blat biurka. W końcu uderzył pięścią w stół.

- Gdzie jest diament?

- Ja go nie mam, wziął go mój narzeczony. - Król popatrzył się na swoich żołnierzy.

- Mówi prawdę. - odparł jeden z nich.

- Cóż, skoro tak. Co mam z tobą zrobić?

- Możemy ją wziąć jako dziewczynę do towarzystwa.

- Tak robiliśmy kiedyś. Zresztą przez to nie myśleliście o służbie. Zrobimy po staremu. - Król wstał i podszedł do Elizy - Zostaniesz spalona na stosie. Jutro, gdy słońce znajdzie się w równej linii z ratuszem.

- Moi przyjaciele po mnie wrócą. - Eliza próbowała się szamotać.

- Nie wrócą, możesz być o to spokojna.

- Jak to?

- Oni nie żyją. Poszli na dno. Niestety razem z diamentem.

- W takim razie poddaję się. Wszystko mi jedno. - Eliza ciężko westchnęła.

- Zamknąć ją w celi. - rozkazał Król.

Eliza została zaprowadzona do celi przez żołnierzy. Gdy była sama zaczęła analizować to, co powiedział jej Król. Filip nie żyje? To niemożliwe. Dla Elizy była to straszna wiadomość. Po chwili przestała rozmyślać, bo rozbolała ją głowa i położyła się na pryczy. Szybko zasnęła.

Tymczasem na Aurorze Filip, Rafał i Ewelina dosyć się wysuszyli. Pomimo zimna cieszyli się, że szczęśliwie udało im się dotrzeć na statek.

- Jak to dobrze, że wróciłaś, kapitanie. - powiedział uszczęśliwiony Janek. Ewelka popatrzyła się na niego ze zdziwieniem

- Stop. Gdzie jest diament? - nagle ożywiła się Blanka

- O, nie. Na pewno się już ... - Filip wolno sięgnął do kieszeni i ze zdziwieniem wyciągnął diament - ... rozpuścił. Ale ... Nie rozumiem.

- Widzisz, jakbyś mnie słuchał to nie miałbyś tak zdziwionej miny. On rozpuści się dopiero po 10 minutach - odparła spokojnie Diana

- No, dobra. Musimy teraz wyjaśnić pewne fakty. Dlaczego Eliza tam została? - Rafał zaczął się niecierpliwić tą sytuacją.

- Nie dała rady przejść przejść przez mur. - Odparł ponuro Filip i zwrócił się do Eweliny - W ogóle to nic by się nie stało, gdyby pani kapitan nie mieszała się w nie swoje sprawy.

- Przepraszam bardzo, ty się chciałeś zgodzić na jedną skrzynię złota? Ty wiesz jak by wyglądała skrzynia złota w ich wykonaniu?

- To nie zmienia faktu, że jednak coś byśmy mieli, ale przez twoją głupotę ...

- Ty nie umiesz negocjować. W ogóle to wszystko przez ciebie. Puścić cię między ludzi to zawsze coś popsujesz. 

-  Po co ty się odzywałaś jak się na niczym nie znasz? Przez ciebie ...

- Cisza! - krzyknął zdenerwowany Rafał, rodzeństwo odwróciło się do siebie plecami - Będziecie się kłócić jak wrócimy do domu. To i tak nic nie zmieni. Musimy wymyślić jakiś plan, żeby odzyskać Elizę. 

- Diana, ty na pewno coś czytałaś o tej wyspie. Mów wszystko co wiesz. - Filip widział wahanie w jej oczach.- Mów.

- Znaczy się, oni pozbywają się więźniów w dość ... wyrafinowany sposób - odparła Diana.

- Czyli?

- Palą na stosie.

- Wracamy teraz na wyspę Delfina. - Filip splótł ręce na piersiach.

- Zaraz, zaraz. Ty chcesz zostawić na pastwę losu swoją narzeczoną? - spytał się Rafał.

- Znajdę sobie inną. - Kapitan statku kierował się do swojej kajuty.

- Ty się chyba za mocno uderzyłeś w głowę.

- To jest rozkaz, wracamy. 

- Nieprawdopodobne.

- Dajcie mi wszyscy spokój. - Filip ze łzami w oczach zamknął drzwi od kajuty.

- No i się Filipek rozkleił. - westchnęła Ewelina.

- Ale coś musimy zrobić. - powiedział Rafał.

- Poślijmy tam kogoś.

- Kogo?

Ewelina odwróciła się w stronę dziobu statku, gdzie siedzieli Janek i Piotrek. Byli tak pochłonięci grą w pokera, że nie zauważyli ani kłótni ani wzroku reszty załogantów.

- Widzisz, znowu wygrałem. - wykrzyknął Janek. Dopiero teraz zauważył, że jest obserwowany i do czegoś potrzebny - My jesteśmy bardzo zajęci, nie mamy czasu.

Janek zaczął się miło uśmiechać, ale to i tak nie zmieniło faktu Za chwilę razem z Piotrkiem zostaną wysłani na "misję".

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Koniec

Rozdzial I

Rozdział XVIII - S7 (ostatni)