Rozdział III - S10

- Jak można być tak nieodpowiedzialnym? - Rupert Tryton był wściekły. Bardzo wściekły. Filip powiedział mu o obecnej sytuacji. Rupert chodził po kuchni z założonymi z tyłu rękoma, a jego wnuk spokojnie siedział przy stole. - Kto to jest w ogóle? Nikt, rozumiesz, nikt. Żółtodziób. Co inni powiedzą o tej sytuacji?
- Przesadzasz. Kogo interesuje moja osoba? Myślisz, że skoro jesteś wodzem, to wszyscy rozmawiają tylko o naszej rodzinie? O kogo ci niby chodzi?
- O wszystkich - Rupert westchnął - Jakbyś się najpierw ożenił, nic bym nie powiedział. A teraz?
- Spokojnie, ożenię się z nią, przecież. - odparł spokojnie Filip.
- A jeśli nie? To dopiero będzie wstyd. Dobrze, że twój ojciec tego nie dożył, bo nie wiem jakby zareagował.
- Ty tylko o jednym. Myślisz tylko o opiniach innych. Czuję się przez ciebie niezrozumiały. Nie będę kontynuować tej dyskusji. - Filip wstał i skierował się do wyjścia.
- Filip, wracaj tu natychmiast - Rupertowi odpowiedziało jedynie mocne trzaśnięcie drzwiami. Mężczyzna westchnął i zapalił cygaro. 
Filip westchnął ciężko. Postanowił, że pójdzie do tawerny napić się rumu. Zrobił krok do przodu i poczuł mocne uderzenie z tyłu głowy. Sekundę później Filip leżał powalony, a wspólnik Tytusa szybko go przeniósł w inne miejsce.

Ewelina przeglądała w skupieniu plan składający się ze stosu kartek przyniesiony przez załogę Aurory. "Konkurencyjna" załoga czekała w ciszy na jej decyzję.
- To jest bardzo dobry plan. - odparła w końcu pani kapitan.
- No, dobra, ale dlaczego nie płyniecie ze swoim kapitanem? - wtrąciła Kamila.
- W tej sytuacji to nie możliwe. - odpowiedział spokojnie Szymek.
- W jakiej sytuacji? - zainteresował się Rafał.
- Ciocią będę. - powiedziała Ewelina.
- Żartujesz. - Chłopakowi prawie szczena opadła. Tego się po swoim szwagrze nie spodziewał.
- To co? Możemy z wami płynąć? - spytał się Szymek.
- Właściwie to czemu nie. I tak nie mamy nic innego do roboty. Wezmę jeszcze parę map, które mogą się przydać. Spotkamy się naszej siedzibie.
- Czyli w  domu Ewelki i Rafała. Chodźcie, zaprowadzę was. - powiedziała Kamila widząc zamyślenie załogi Aurory.
- Pomóc ci? - Rafał zapytał się swojej żony gdy zostali sami.
- Poradzę sobie. Idź pilnować tego towarzystwa.
Ewelina poszła do swojej kajuty. W łódce w pobliżu Perły Atlantyku mężczyzna celował w dziewczynę strzałą z łuku. W odpowiednim momencie wystrzelił. Parę sekund później Ewelka poczuła ukłucie w szyi i straciła przytomność. Łódka szybko podpłynęła pod statek i zabrała panią kapitan na swój pokład.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Koniec

Rozdzial I

Rozdział XVIII - S7 (ostatni)