Rozdział IV - S2

Trzy dni do ataku.

Filip dostrzegł brak pistoletu dopiero następnego dnia. Nie domyślał się, gdzie jest. Postanowił przepytać swoich załogantów.  Myślał, że brak jednego z pistoletów to nic takiego, ale przed bitwą wszystko jest ważne. Zauważył idąca Dianę. 

- Hej Diana. - zaczął - nie wiesz co się stało z jednym z pistoletów?

- Eliza się nim bawiła, - oznajmiła - ale powiedziała że trenowała.  

- CO?! - Filip był coraz bardziej zdenerwowany - jak to trenowała?

- Bo chce postrzelać do Eldorado. Przepraszam Cię, muszę już iść.        

- Jasne, dzięki za informacje.

Filip nie spodziewał się tego po Elizie. Mówił wyraźnie żeby niczego nie dotykać. Postanowił ją odwiedzić i dopytać. 

 

Tymczasem na statku "Perła Atlantyku" trwała wielka naprawa statku. Janek i Piotrek poturlali parę kul armatnich, które wpadły przez pokład na dół. Rafał zapowiedział, że zostaną wyrzuceni z załogi, ale dopiero po bitwie. Chłopaki przynieśli deski, którymi Rafał zatkał dziury w pokładzie, przy okazji wypowiedział im kazanie na temat zachowania na statku.

 

Filip dotarł do domu Elizy. Znajdował się daleko od portu, więc miał daleką drogę  do przebycia. Zapukał do drzwi, które otworzyła dziewczyna.

- Gdzie jest pistolet? - zapytał.

- Już daje - Eliza odparła ponuro i go przyniosła. 

- Chyba mówiłem, żeby niczego nie brać.-  Wściekły Filip schował pistolet.

- Przepraszam, ale chciałam poćwiczyć. Tez chce się do czegoś przydać.- Eliza odpowiedziała niemal płaczem.

- Mogłaś chociaż powiedzieć. - Filip przytulił dziewczynę. Przebaczył jej ten czyn. - Ale pamiętaj starą zasadę - Zawsze słuchaj kapitana.

- Oczywiście - powiedziała Eliza i dala chłopakowi całusa w policzek.

 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Koniec

Rozdzial I

Rozdział XVIII - S7 (ostatni)