Rozdział V - S2 (krótki)
2 dni do ataku.
Espadon nie mógł się doczekać kiedy przybędzie na wyspę Delfina. Z wielką chęcią już chciałby wywołać wojnę. Jednak nie było szans na szybsze przybycie. Musieli przepłynąć jeszcze długą drogę. Tytus był niebyt zadowolony z pomysłu. Na wyspie Delfina mieszkają znakomici strzelcy i szermierze, a ich zdolności pozostawiały wiele do życzenia. Postanowił o tym poinformować Espadona.
- Oczywiście, ze uderzymy - Espadon nie rozumiał co jemu nie podobało się w planie - Nie po to tyle płyniemy.
- Możemy przegrać i zginąć - Tytus podał dobry argument. Jednak nie przekonał kapitana.
- Pomyśl optymistycznie. Mamy dużo amunicji, ponad całą ładownie. A im wszystko skończy się od razu.
- No dobrze - Tytus rozłożył bezradnie ręce - Spróbujemy walczyć. - Odszedł zostawiając Espadona samego.
- Zuch chłopak. - powiedział do siebie kapitan.
Tytus poszedł do swojej kajuty. Obmyślał własny plan. Iście szatański. Miał go w głowie od dawna, lecz nie bylo okazji. Podczas bitwy nadarzy się odpowiedni moment.
Komentarze
Prześlij komentarz