Rozdział II - S2 (krótki)

Na wyspie zapanował prawdziwy chaos. Najważniejszą rzeczą było znalezienie broni i amunicji. Mieszkańcy mieli dużo czasu na przygotowania - Eldorado miało jeszcze długa drogę do przebycia, co oznaczało atak za około 5 dni.

Filip przeszukał całą ładownie na Aurorze i znalazł dość dużo broni. Miał czym strzelać. Z niecierpliwością czekał na Espadona. Niestety tego zapału nie podzielał jego dziadek. Uważał ze chłopak chce szybko zginać i sobie nie poradzi.

- Ile broni znalazłeś? - spytał się wnuka.

- Dość dużo - odpowiedział Filip - Powiesz mi jak zginęli rodzice?

- Więc tak - zaczął. Trudno było mu o tym mówić - Twoi rodzice wypłynęli na bitwę. Niestety siły wroga były silniejsze. Wkroczyli na nasz statek. Próbowaliśmy walczyć, ale się nie udało. Własnie wtedy zginęli.

Filip poczuł dreszcze. Zrozumiał czemu dziadek sprzeciwia się jego udziału w wojnie.

- Potrzeba tobie więcej broni? - zapytał się Rupert

- Przyda się. W ogóle jest Perla?

- Tak, przynajmniej teraz Janek i Piotrek się na coś przydadzą. - Rupert się roześmiał i poszedł do domu w poszukiwaniu amunicji. 

 

Tymczasem na Eldorado

Espadon siedział w swojej kajucie. Wyznaczał najkrótszą trasę do wyspy Delfinów. Marzył o tym, ze podbije całą osadę i pozbędzie się Aurory. Taki plan był idealny, a za parę dni mógłby być rzeczywistością. Zdecydował o uderzeniu od strony wschodniej. Od razu poinformował o tym Tytusa.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Koniec

Rozdzial I

Rozdział XVIII - S7 (ostatni)