Rozdział VII - S11
Czas na statku mijał spokojnie, jakby wszyscy przyzwyczaili się do obecnej sytuacji. Tylko Eliza nie mogła znaleźć sobie miejsca. Chodziła z jednego miejsca od drugiego. Nie dość, że jest w ciąży, to jeszcze Michaś jest w stanie krytycznym. Eliza ostatnio nie ma szczęścia. Z ciekawością wyjrzała na główny pokład. Zauważyła, że nie ma chłopaków.
- A oni gdzie się podziali? - spytała się Kamili, Blanki i Diany stojących przy burcie statku.
- Znaczy się - ciemnowłosa przełknęła ślinę - gdzieś poszli.
- On jest normalny? - Eliza zaczęła krzyczeć i wymachiwać rękami - Zostawić nas na pastwę losu? On chce, żeby zdarzyła się tragedia? Mówił, że rodzina jest dla niego najważniejsza, a nawet swoją siostrzenicą się nie zainteresował. Kompletny głupek. - odwróciła się na pięcie i poszła w stronę drugiego pokładu. Tymczasem Kamila popatrzyła się ze zdziwieniem na towarzyszki.
- Nawet się nie pytaj. - powiedziała Diana.
- To podobne normalne u kobiet w jej stanie. - dodała Blanka. Chwilę potem dziewczyny się roześmiały.
Następnego dnia
Do groty zaczęło przebijać słońce. Filip otworzył oczy i podniósł się na łokciach.
- Chłopaki, pobudka. Już ranek. - powiedział wstając.
- Myślisz, że możemy tak po prostu wyjść? - spytał się Piotrek patrząc na stertę śniegu przed wejściem do groty.
- Ona na pewno twierdzi, że nie żyjemy, więc nie ma sensu się ukrywać. Musimy jak najszybciej iść.
Tymczasem Kamila postanowiła zaglądnąć do swojej przyjaciółki. Otworzyła drzwi kajuty kapitana. Ewelina spokojnie drzemała na pryczy, obok niej spała Klara. Była szczelnie owinięta w dwa koce. Dodatkowo Ewelka obejmowała ją ręką dla bezpieczeństwa albo by zapewnić Klarze większą ilość ciepła. Sytuacja najmłodszych nie zmieniła się, ale ich stan pozostawał stabilny. Kroki Kamili obudziły Ewelinę. Przetarła zaspane oczy i usiadła obok brunetki na pryczy.
- Jak sytuacja? - spytała się Kamila.
- W porządku. ale ciągle czuję niepokój. - Ewelina popatrzyła się z troską na córkę - Nie chcę, żeby coś jej się stało.
- Chłopcy wczoraj poszli do królowej.
- Wiem, już mi donieśli. - Ewelka roześmiała się.
- Dobrze, że chociaż ty się normalne zachowujesz. Eliza jest nie do wytrzymania.
- Ona się martwi o Michasia. Gdyby nie to, że panuję nad emocjami to też bym się tak zachowywała.
- Myślisz, że zabicie królowej im pomoże? - Kamila pogłaskała Klarę po głowie.
- Musi. Nawet sobie nie wyobrażam, żeby było inaczej.
Chłopcy szybko wyszli z groty i skierowali się w stronę pałacu. Dotarli do celu po godzinie. Pałac był zbudowany z lodu. Nezauważyli żadnych strażników, więc odważnie weszli do twierdzy. Dalszą drogę odcięli im wartownicy, którzy przypominali ... bryły lodu. W rękach trzymali miecze zrobione z lodu. Piraci też przygotowali się na okoliczność walki. W tym samym czasie Filip z dostępnych przedmiotów rozpalił ogień. Strażnicy szybko odsunęli się od chłopaków.
- Co się dzieje? - spytał się Janek. Był trochę zdezorientowany.
- Boją się. Jak podejdą bliżej to się roztopią. - powiedział Filip wymachując pochodną - Idźcie. Osłaniam was.
Chłopcy ostrożnie przechodzili wzdłuż korytarzy, aż dotarli do głównej sali w której znajdowała się królowa. Wpatrywała się w swoją magiczną kulę. Słysząc intruzów odwróciła się. Próbowała zachować spokój, ale wewnętrznie cała się trzęsła.
- Widzę, że jednak przybyliście do mojego zamku. - powiedziała siląc się na powagę. Wiedziała, że to nie jest normalna wizyta.
- Masz zdjąć klątwę, którą rzuciłaś. - powiedział Rafał stanowczym tonem.
- Można się jej pozbyć tylko w jeden sposób. Zabić mnie. - wskazała na siebie - Lecz to nie jest takie proste. - Elsa przechadzała się po sali - Myślicie, że jesteście niepokonani, a tak na prawdę jesteście nikim. Powinni was wszystkich się pozbyć.
Rafał niepostrzeżenie wyciągnął pistolet i strzelił w królową. Pocisk trafił Elsę w brzuch, ale dziewczyna nawet się nie zachwiała. Blondyn ze zdziwieniem popatrzył na swój pistolet.
- Myślałeś, że mnie tak łatwo pokonasz? - królowa się roześmiała. Ze spokojem wyciągnęła nabój z ciała i rzuciła go na podłogę - Niedoczekanie.
Nagle chłopcy usłyszeli ponowny wystrzał z pistoletu. Tym razem pocisk trafił królową w serce. Dziewczyna zatoczyła się. Z klatki piersiowej zaczęła sączyć się krew, która zabrudziła suknię. Jej ciało w ciągu sekundy zmieniło się w lodową bryłę. Po chwili rozbiła się na małe kawałki, a lodowe iskry wzbiły się w powietrze. Chłopcy byli tym bardzo zdezorientowani. Przeżyli jeszcze większy szok, gdy zobaczyli, że pocisk wystrzelił ... Janek.
- Nie mogłem słuchać tego pieprzenia. - powiedział chowając broń.
- Janek ... ty... ale jak? - Filip z wrażenia nie potrafił się wysłowić.
- Ostatnio robiłem porządki na strychu. Przypadkiem znalazłem pociski należące do mojego dziadka. Mają kształt świdra. - Janek wyciągnął jeden z naboi i zaprezentował go chłopakom - Pomyślałem, że to pomoże ją pokonać.
- Janek, jeśli to rzeczywiście zdjęło klątwę to będę ci wdzięczny do końca życia.
- Ja też. - powiedział Rafał. W tej samej chwili ściany zatrzęsły się - Zamek się wali, wiejemy.
Chłopcy mijali strażników, którzy dzielili los swojej władczyni i rozpadli się na kawałki kryształów. Filip rzucił pochodnię o podłogę. Chwilę później zamek został zrównany z ziemią. Wszystkie lodowe bryły, które pozostały rozpuściły się razem ze śniegiem na całej wyspie. Po wielu latach zostały tu przywrócone pory roku. Obecnie cała przyroda przybrała przyjemne kolory jesieni.
- Od razu lepiej. - stwierdził Rafał ściągając zimowy płaszcz. Z powodu zaistniałej zmiany zrobiło się też cieplej.
- Chodźmy poszukać tego skarbu zanim znowu stanie się coś nieprzewidywanego. - powiedział Filip. Chciał jak najszybciej stąd odpłynąć.
--------------------------------------
Wszystkim, którzy trzymali kciuki za moją maturę, bardzo dziękuję. Zdałam :)
- A oni gdzie się podziali? - spytała się Kamili, Blanki i Diany stojących przy burcie statku.
- Znaczy się - ciemnowłosa przełknęła ślinę - gdzieś poszli.
- On jest normalny? - Eliza zaczęła krzyczeć i wymachiwać rękami - Zostawić nas na pastwę losu? On chce, żeby zdarzyła się tragedia? Mówił, że rodzina jest dla niego najważniejsza, a nawet swoją siostrzenicą się nie zainteresował. Kompletny głupek. - odwróciła się na pięcie i poszła w stronę drugiego pokładu. Tymczasem Kamila popatrzyła się ze zdziwieniem na towarzyszki.
- Nawet się nie pytaj. - powiedziała Diana.
- To podobne normalne u kobiet w jej stanie. - dodała Blanka. Chwilę potem dziewczyny się roześmiały.
Następnego dnia
Do groty zaczęło przebijać słońce. Filip otworzył oczy i podniósł się na łokciach.
- Chłopaki, pobudka. Już ranek. - powiedział wstając.
- Myślisz, że możemy tak po prostu wyjść? - spytał się Piotrek patrząc na stertę śniegu przed wejściem do groty.
- Ona na pewno twierdzi, że nie żyjemy, więc nie ma sensu się ukrywać. Musimy jak najszybciej iść.
Tymczasem Kamila postanowiła zaglądnąć do swojej przyjaciółki. Otworzyła drzwi kajuty kapitana. Ewelina spokojnie drzemała na pryczy, obok niej spała Klara. Była szczelnie owinięta w dwa koce. Dodatkowo Ewelka obejmowała ją ręką dla bezpieczeństwa albo by zapewnić Klarze większą ilość ciepła. Sytuacja najmłodszych nie zmieniła się, ale ich stan pozostawał stabilny. Kroki Kamili obudziły Ewelinę. Przetarła zaspane oczy i usiadła obok brunetki na pryczy.
- Jak sytuacja? - spytała się Kamila.
- W porządku. ale ciągle czuję niepokój. - Ewelina popatrzyła się z troską na córkę - Nie chcę, żeby coś jej się stało.
- Chłopcy wczoraj poszli do królowej.
- Wiem, już mi donieśli. - Ewelka roześmiała się.
- Dobrze, że chociaż ty się normalne zachowujesz. Eliza jest nie do wytrzymania.
- Ona się martwi o Michasia. Gdyby nie to, że panuję nad emocjami to też bym się tak zachowywała.
- Myślisz, że zabicie królowej im pomoże? - Kamila pogłaskała Klarę po głowie.
- Musi. Nawet sobie nie wyobrażam, żeby było inaczej.
Chłopcy szybko wyszli z groty i skierowali się w stronę pałacu. Dotarli do celu po godzinie. Pałac był zbudowany z lodu. Nezauważyli żadnych strażników, więc odważnie weszli do twierdzy. Dalszą drogę odcięli im wartownicy, którzy przypominali ... bryły lodu. W rękach trzymali miecze zrobione z lodu. Piraci też przygotowali się na okoliczność walki. W tym samym czasie Filip z dostępnych przedmiotów rozpalił ogień. Strażnicy szybko odsunęli się od chłopaków.
- Co się dzieje? - spytał się Janek. Był trochę zdezorientowany.
- Boją się. Jak podejdą bliżej to się roztopią. - powiedział Filip wymachując pochodną - Idźcie. Osłaniam was.
Chłopcy ostrożnie przechodzili wzdłuż korytarzy, aż dotarli do głównej sali w której znajdowała się królowa. Wpatrywała się w swoją magiczną kulę. Słysząc intruzów odwróciła się. Próbowała zachować spokój, ale wewnętrznie cała się trzęsła.
- Widzę, że jednak przybyliście do mojego zamku. - powiedziała siląc się na powagę. Wiedziała, że to nie jest normalna wizyta.
- Masz zdjąć klątwę, którą rzuciłaś. - powiedział Rafał stanowczym tonem.
- Można się jej pozbyć tylko w jeden sposób. Zabić mnie. - wskazała na siebie - Lecz to nie jest takie proste. - Elsa przechadzała się po sali - Myślicie, że jesteście niepokonani, a tak na prawdę jesteście nikim. Powinni was wszystkich się pozbyć.
Rafał niepostrzeżenie wyciągnął pistolet i strzelił w królową. Pocisk trafił Elsę w brzuch, ale dziewczyna nawet się nie zachwiała. Blondyn ze zdziwieniem popatrzył na swój pistolet.
- Myślałeś, że mnie tak łatwo pokonasz? - królowa się roześmiała. Ze spokojem wyciągnęła nabój z ciała i rzuciła go na podłogę - Niedoczekanie.
Nagle chłopcy usłyszeli ponowny wystrzał z pistoletu. Tym razem pocisk trafił królową w serce. Dziewczyna zatoczyła się. Z klatki piersiowej zaczęła sączyć się krew, która zabrudziła suknię. Jej ciało w ciągu sekundy zmieniło się w lodową bryłę. Po chwili rozbiła się na małe kawałki, a lodowe iskry wzbiły się w powietrze. Chłopcy byli tym bardzo zdezorientowani. Przeżyli jeszcze większy szok, gdy zobaczyli, że pocisk wystrzelił ... Janek.
- Nie mogłem słuchać tego pieprzenia. - powiedział chowając broń.
- Janek ... ty... ale jak? - Filip z wrażenia nie potrafił się wysłowić.
- Ostatnio robiłem porządki na strychu. Przypadkiem znalazłem pociski należące do mojego dziadka. Mają kształt świdra. - Janek wyciągnął jeden z naboi i zaprezentował go chłopakom - Pomyślałem, że to pomoże ją pokonać.
- Janek, jeśli to rzeczywiście zdjęło klątwę to będę ci wdzięczny do końca życia.
- Ja też. - powiedział Rafał. W tej samej chwili ściany zatrzęsły się - Zamek się wali, wiejemy.
Chłopcy mijali strażników, którzy dzielili los swojej władczyni i rozpadli się na kawałki kryształów. Filip rzucił pochodnię o podłogę. Chwilę później zamek został zrównany z ziemią. Wszystkie lodowe bryły, które pozostały rozpuściły się razem ze śniegiem na całej wyspie. Po wielu latach zostały tu przywrócone pory roku. Obecnie cała przyroda przybrała przyjemne kolory jesieni.
- Od razu lepiej. - stwierdził Rafał ściągając zimowy płaszcz. Z powodu zaistniałej zmiany zrobiło się też cieplej.
- Chodźmy poszukać tego skarbu zanim znowu stanie się coś nieprzewidywanego. - powiedział Filip. Chciał jak najszybciej stąd odpłynąć.
--------------------------------------
Wszystkim, którzy trzymali kciuki za moją maturę, bardzo dziękuję. Zdałam :)
Komentarze
Prześlij komentarz