Rozdział IX - S10 (długi, ostatni)
Espadon leżał na podłodze, a tuż nad nim stał Rupert celując w niego pistoletem.
- Leż, bo ci nogi powyrywam. - powiedział stanowczym głosem Rupert do Espadona.
- Spokojnie, nigdzie się nie wybieram.
- Gdzie jest Ewelina?
- Nie powiem.
- Pójdę po nią. - powiedział ochoczo Rafał.
Chłopak krążył po korytarzu aż zobaczył Tytusa siedzącego spokojnie pod drzwiami. Blondyn podszedł do niego i wycelował w niego z pistoletu.
- Otwieraj drzwi.
Tytus pokręcił przecząco głową. Niespodziewanie osunął się na podłogę. To Diana przybyła pomóc ekipie. Rafał wziął klucze od Tytusa i otworzył drzwi. Pomieszczenie było całe zadymione. Ewelka leżała nieprzytomna na podłodze. Rafał wziął ją na ręce i wyniósł szybko z pomieszczenia. Zaniósł ją do reszty i delikatnie położył na podłodze. Lekko poklepał ją po policzkach.
- Ewelcia, obudź się, proszę.
Rafał poluzował jej płaszcz i ostrożnie zaczął uciskać jej klatkę piersiową. Oczy chłopaka powoli napełniały się łzami. Myślał, że przybył za późno. W pewnym momencie chłopak zauważył, że zaczęła oddychać. Ewelina powoli otworzyła oczy, a Rafał ciężko odetchnął i szczęśliwy przytulił swoją żonę.
W tym samym czasie Szymon uwolnił Filipa.
- Szymek, zajmij się nim. - powiedział Rupert.
Szymon szybko podszedł i skrępował Pedrito. Diana przyprowadziła związanego Tytusa, który ledwo stał na nogach. Nie przypuszczał, że dziewczyna tak mu przywali.
- Wynosimy się stąd. - Oznajmił Rupert.
- Dasz radę iść? - Rafał spytał się troskliwie Ewelki. Dziewczyna próbowała się podnieść, ale nie mogła.
- Chyba nie.
Ewelina z jego pomocą wstała. Rafał objął ją w pasie i zarzucił jej prawą rękę za swoją szyję. Tak zaprowadził ją na statek.
-----------
- Wiesz, wydaje mi się, że Kamila nie zwróci na ciebie uwagi. - Janek jak zwykle poruszał z Piotrkiem najnowszy temat - Jest od ciebie starsza o dwa lata.
- Dwa lata, cztery miesiące, dwa tygodnie i trzy dni. - odparł Piotrek. Nawet powieka mu nie drgnęła.
- Aha.
- Patrzcie, wracają. - powiedziała Blanka.
Rzeczywiście wszyscy wrócili na statek.
- Zaprowadźcie te szuje to cel. Nie mogę na nich patrzeć. - powiedział Rupert.
- Co z nimi zrobimy? - spytał się Szymek.
- Odstawimy tam, gdzie ich miejsce. Do więzienia.
----------
Rafał zaprowadził Ewelkę do jej kajuty.
- Dziękuję. - odparła, gdy znaleźli się sami.
- Dla ciebie wszystko, kochanie. - Chłopak uśmiechnął się miło - Musisz odpocząć po tym wszystkim.
----------
Filip próbował otrząsnąć się po tym co go spotkało. Nagle zauważył brak pewnej osoby.
- Gdzie jest Eliza? - spytał się nerwowo.
- Spokojnie, jest na wyspie. - powiedziała Blanka.
- I ty mówisz to tak obojętnie?
- Opanuj się. Wszystko jest pod kontrolą. - odparł Rupert zapalając cygaro.
- Mówisz to tylko po to, żebym się nie martwił. Przecież jesteś na mnie wściekły.
- Przemyślałem to. Nie gniewam się na ani na ciebie ani na Elizę. Na wybryki młodzieży nic się nie poradzi. Pomogę wam przy dziecku, jeśli będziecie chcieli.
- Dzięki. - Filip wysilił się na uśmiech.
- Ale ślub ma się odbyć. Tego tak nie zostawię. Już cię teraz ostrzegam.
- Dobrze. Ale płyńmy do domu. Nie wytrzymam tego napięcia.
- Rozwinąć żagle. Płyniemy.
---------
Perła Atlantyku przypłynęła na Wyspę Delfina tego samego dnia. Tuż po zacumowaniu statku Filip wystrzelił jak z procy i pobiegł do domu Elizy. W drzwiach spotkał Kamilę.
- Co z Elizą?
- Wszystko w porządku. Dzisiaj rodziła. Masz syna.
Filip tracił czucie w nogach z wrażenia. Kamila szybko wzięła go pod rękę i zaprowadziła do jego narzeczonej. Eliza leżała u siebie w łóżku. W rękach trzymała małe zawiniątko na które czule patrzyła. Na widok narzeczonego bardzo się ucieszyła.
- Filip. Martwiłam się o ciebie. - powiedziała.
- Niepotrzebnie. Jak się czujesz? - Filip usiadł na brzegu łóżka.
- Lepiej niż wcześniej. To chłopiec.
- Wiem. Jak mu damy na imię?
- Może Michał?
- Michał Tryton. Nawet pasuje.
Tydzień później
Filip i Eliza wraz z Michałem postanowili wybrać się na spacer do portu. Przy okazji mieli możliwość obserwowania konkurencji, jak to nazywał Filip.
Perła Atlantyku popłynęła odstawić Espadona i Tytusa do więzienia. Niestety, w drodze powrotnej mieli bardzo bliskie spotkanie ze skałami i statek został uszkodzony. Zdaniem Rafała, który wtedy dowodził, wina leżała po stronie Janka i Piotrka, którzy mieli wypatrywać niebezpieczeństwa. I teraz w porcie na wyspie chłopcy sprzątali i naprawiali pokład. Na nabrzeżu zebrało się parę osób z innych załóg.
- Naprawiać co zniszczyliście. - krzyknął Rafał, gdy zobaczył, że chłopcy rozmawiali zamiast pracować.
- Ta, pewnie. Jakbym nie miał nic lepszego do roboty. - zwrócił się do Piotrka, który był wpatrzony w Kamilę stojącą na deptaku - Tak swoją drogą, to jeszcze nic nie zrobiłeś, żeby ją zdobyć.
- Mam genialny plan. Zobaczysz. - odparł chłopak nie odrywając wzroku od dziewczyny.
- Ta jasne, wyjdzie jak zawsze. Czyli nic.
Niespodziewanie do tłumu dołączyła Ewelina i nieśmiało podeszła do Rafała.
- Mam ci coś ważnego do powiedzenia. - powiedziała.
- Słucham.
- Pamiętasz, jak mówiłam, że gorzej się czuję? Poszłam sprawdzić co mi jest.
- No i? - Ewelina nic nie powiedziała i Rafał się zmartwił - Co się stało?
- Będziesz ojcem.
- Że co? - Chłopak prawie wytrzeszczył oczy.
- To co słyszałeś.
Rafał w przypływie euforii złapał ją za biodra, podniósł i obrócił parę razy. Sekundę potem poczuł siarczyste uderzenie w policzek. Spojrzał zdziwiony na swoją żonę.
- Za co?
- Nie rób mi wstydu przy ludziach. - Ewelka splotła ręce na piersiach.
- Nie cieszysz się?
- Rafał, mam dopiero 17 lat, chciałam się rozwijać jako kapitan, a teraz?
- Przecież nie zostaniesz z tym sama. Pomogę ci. A przez ten czas będziesz mogła się rozwijać. - chłopak pocałował ją w policzek - Nie widać jeszcze brzucha.
- Poród dopiero będzie za ponad pół roku, więc nic jeszcze nie widać.
Osoby zaprzyjaźnione z nimi zaczęły im gratulować.
- Ale fajnie. - ucieszył się Janek - Czyli teoretycznie będę wujkiem. Co nie?
W tym momencie niespodziewanie Piotrek wypadł za burtę i spadł na nabrzeże. Janek szybko pobiegł ratować przyjaciela.
- Piotrek, budź się. - chłopak potrząsnął ramionami Piotrka. Janek nie wiedział, że jego przyjaciel udaje.
- Kamila, kocham cię. - niespodziewanie Piotrek się odezwał. Janek odsunął się od niego.
- Co za wstyd. - Kamila przyłożyła dłoń do czoła. Chciała zapaść się pod ziemię. Jednocześnie Szymon postanowił zakończyć ten cyrk i polał Piotrka wodą. Ten szybko powrócił do normalności i uśmiechnął się do skonfudowanej Kamili.
- To ja lecę. - I uciekł.
- No, takiego sposobu na podryw to jeszcze nie znałem. - odparł Janek będąc pod wrażeniem "planu"
- To co. Będzie kolejny ślub w waszej załodze? - spytała się Blanka od niechcenia.
- Ty chyba żartujesz!? - Kamila postanowiła pójść jak najdalej od innych.
Filip z Elizą mieli z nich niezły ubaw. Nawet Michaś śmiał się na swój sposób.
- Leż, bo ci nogi powyrywam. - powiedział stanowczym głosem Rupert do Espadona.
- Spokojnie, nigdzie się nie wybieram.
- Gdzie jest Ewelina?
- Nie powiem.
- Pójdę po nią. - powiedział ochoczo Rafał.
Chłopak krążył po korytarzu aż zobaczył Tytusa siedzącego spokojnie pod drzwiami. Blondyn podszedł do niego i wycelował w niego z pistoletu.
- Otwieraj drzwi.
Tytus pokręcił przecząco głową. Niespodziewanie osunął się na podłogę. To Diana przybyła pomóc ekipie. Rafał wziął klucze od Tytusa i otworzył drzwi. Pomieszczenie było całe zadymione. Ewelka leżała nieprzytomna na podłodze. Rafał wziął ją na ręce i wyniósł szybko z pomieszczenia. Zaniósł ją do reszty i delikatnie położył na podłodze. Lekko poklepał ją po policzkach.
- Ewelcia, obudź się, proszę.
Rafał poluzował jej płaszcz i ostrożnie zaczął uciskać jej klatkę piersiową. Oczy chłopaka powoli napełniały się łzami. Myślał, że przybył za późno. W pewnym momencie chłopak zauważył, że zaczęła oddychać. Ewelina powoli otworzyła oczy, a Rafał ciężko odetchnął i szczęśliwy przytulił swoją żonę.
W tym samym czasie Szymon uwolnił Filipa.
- Szymek, zajmij się nim. - powiedział Rupert.
Szymon szybko podszedł i skrępował Pedrito. Diana przyprowadziła związanego Tytusa, który ledwo stał na nogach. Nie przypuszczał, że dziewczyna tak mu przywali.
- Wynosimy się stąd. - Oznajmił Rupert.
- Dasz radę iść? - Rafał spytał się troskliwie Ewelki. Dziewczyna próbowała się podnieść, ale nie mogła.
- Chyba nie.
Ewelina z jego pomocą wstała. Rafał objął ją w pasie i zarzucił jej prawą rękę za swoją szyję. Tak zaprowadził ją na statek.
-----------
- Wiesz, wydaje mi się, że Kamila nie zwróci na ciebie uwagi. - Janek jak zwykle poruszał z Piotrkiem najnowszy temat - Jest od ciebie starsza o dwa lata.
- Dwa lata, cztery miesiące, dwa tygodnie i trzy dni. - odparł Piotrek. Nawet powieka mu nie drgnęła.
- Aha.
- Patrzcie, wracają. - powiedziała Blanka.
Rzeczywiście wszyscy wrócili na statek.
- Zaprowadźcie te szuje to cel. Nie mogę na nich patrzeć. - powiedział Rupert.
- Co z nimi zrobimy? - spytał się Szymek.
- Odstawimy tam, gdzie ich miejsce. Do więzienia.
----------
Rafał zaprowadził Ewelkę do jej kajuty.
- Dziękuję. - odparła, gdy znaleźli się sami.
- Dla ciebie wszystko, kochanie. - Chłopak uśmiechnął się miło - Musisz odpocząć po tym wszystkim.
----------
Filip próbował otrząsnąć się po tym co go spotkało. Nagle zauważył brak pewnej osoby.
- Gdzie jest Eliza? - spytał się nerwowo.
- Spokojnie, jest na wyspie. - powiedziała Blanka.
- I ty mówisz to tak obojętnie?
- Opanuj się. Wszystko jest pod kontrolą. - odparł Rupert zapalając cygaro.
- Mówisz to tylko po to, żebym się nie martwił. Przecież jesteś na mnie wściekły.
- Przemyślałem to. Nie gniewam się na ani na ciebie ani na Elizę. Na wybryki młodzieży nic się nie poradzi. Pomogę wam przy dziecku, jeśli będziecie chcieli.
- Dzięki. - Filip wysilił się na uśmiech.
- Ale ślub ma się odbyć. Tego tak nie zostawię. Już cię teraz ostrzegam.
- Dobrze. Ale płyńmy do domu. Nie wytrzymam tego napięcia.
- Rozwinąć żagle. Płyniemy.
---------
Perła Atlantyku przypłynęła na Wyspę Delfina tego samego dnia. Tuż po zacumowaniu statku Filip wystrzelił jak z procy i pobiegł do domu Elizy. W drzwiach spotkał Kamilę.
- Co z Elizą?
- Wszystko w porządku. Dzisiaj rodziła. Masz syna.
Filip tracił czucie w nogach z wrażenia. Kamila szybko wzięła go pod rękę i zaprowadziła do jego narzeczonej. Eliza leżała u siebie w łóżku. W rękach trzymała małe zawiniątko na które czule patrzyła. Na widok narzeczonego bardzo się ucieszyła.
- Filip. Martwiłam się o ciebie. - powiedziała.
- Niepotrzebnie. Jak się czujesz? - Filip usiadł na brzegu łóżka.
- Lepiej niż wcześniej. To chłopiec.
- Wiem. Jak mu damy na imię?
- Może Michał?
- Michał Tryton. Nawet pasuje.
Tydzień później
Filip i Eliza wraz z Michałem postanowili wybrać się na spacer do portu. Przy okazji mieli możliwość obserwowania konkurencji, jak to nazywał Filip.
Perła Atlantyku popłynęła odstawić Espadona i Tytusa do więzienia. Niestety, w drodze powrotnej mieli bardzo bliskie spotkanie ze skałami i statek został uszkodzony. Zdaniem Rafała, który wtedy dowodził, wina leżała po stronie Janka i Piotrka, którzy mieli wypatrywać niebezpieczeństwa. I teraz w porcie na wyspie chłopcy sprzątali i naprawiali pokład. Na nabrzeżu zebrało się parę osób z innych załóg.
- Naprawiać co zniszczyliście. - krzyknął Rafał, gdy zobaczył, że chłopcy rozmawiali zamiast pracować.
- Ta, pewnie. Jakbym nie miał nic lepszego do roboty. - zwrócił się do Piotrka, który był wpatrzony w Kamilę stojącą na deptaku - Tak swoją drogą, to jeszcze nic nie zrobiłeś, żeby ją zdobyć.
- Mam genialny plan. Zobaczysz. - odparł chłopak nie odrywając wzroku od dziewczyny.
- Ta jasne, wyjdzie jak zawsze. Czyli nic.
Niespodziewanie do tłumu dołączyła Ewelina i nieśmiało podeszła do Rafała.
- Mam ci coś ważnego do powiedzenia. - powiedziała.
- Słucham.
- Pamiętasz, jak mówiłam, że gorzej się czuję? Poszłam sprawdzić co mi jest.
- No i? - Ewelina nic nie powiedziała i Rafał się zmartwił - Co się stało?
- Będziesz ojcem.
- Że co? - Chłopak prawie wytrzeszczył oczy.
- To co słyszałeś.
Rafał w przypływie euforii złapał ją za biodra, podniósł i obrócił parę razy. Sekundę potem poczuł siarczyste uderzenie w policzek. Spojrzał zdziwiony na swoją żonę.
- Za co?
- Nie rób mi wstydu przy ludziach. - Ewelka splotła ręce na piersiach.
- Nie cieszysz się?
- Rafał, mam dopiero 17 lat, chciałam się rozwijać jako kapitan, a teraz?
- Przecież nie zostaniesz z tym sama. Pomogę ci. A przez ten czas będziesz mogła się rozwijać. - chłopak pocałował ją w policzek - Nie widać jeszcze brzucha.
- Poród dopiero będzie za ponad pół roku, więc nic jeszcze nie widać.
Osoby zaprzyjaźnione z nimi zaczęły im gratulować.
- Ale fajnie. - ucieszył się Janek - Czyli teoretycznie będę wujkiem. Co nie?
W tym momencie niespodziewanie Piotrek wypadł za burtę i spadł na nabrzeże. Janek szybko pobiegł ratować przyjaciela.
- Piotrek, budź się. - chłopak potrząsnął ramionami Piotrka. Janek nie wiedział, że jego przyjaciel udaje.
- Kamila, kocham cię. - niespodziewanie Piotrek się odezwał. Janek odsunął się od niego.
- Co za wstyd. - Kamila przyłożyła dłoń do czoła. Chciała zapaść się pod ziemię. Jednocześnie Szymon postanowił zakończyć ten cyrk i polał Piotrka wodą. Ten szybko powrócił do normalności i uśmiechnął się do skonfudowanej Kamili.
- To ja lecę. - I uciekł.
- No, takiego sposobu na podryw to jeszcze nie znałem. - odparł Janek będąc pod wrażeniem "planu"
- To co. Będzie kolejny ślub w waszej załodze? - spytała się Blanka od niechcenia.
- Ty chyba żartujesz!? - Kamila postanowiła pójść jak najdalej od innych.
Filip z Elizą mieli z nich niezły ubaw. Nawet Michaś śmiał się na swój sposób.
Komentarze
Prześlij komentarz