Rozdział VI - S10
Eliza przebywała w salonie u siebie w domu. Leżała na sofie i delikatnie gładziła swój wielki brzuch. Zastanawiała się jak potoczyłyby się jej losy, gdyby od razu powiedziała Filipowi o ciąży. Możliwe, że wtedy Espadon by go nie porwał. Eliza czuła, że to wszystko przez nią. Z zamyśleń wyrwała ją Kamila, która weszła do pokoju. Przyniosła dla Elizy herbatę.
- Jak się czujesz?
- W porządku. - Szatynka napiła się naparu - Nie musisz tu ciągle przebywać.
- Mam się tobą opiekować. I szybko wezwać akuszerkę, gdy zaczniesz rodzić. - Kamila zauważyła grymas nie zadowolenia na twarzy dziewczyny - Odpoczywaj. - Kamila wyszła z salonu, a Eliza popatrzyła się na pustą ścianę i zasnęła.
Tymczasem Perła Atlantyku płynęła przez spokojne wody oceanu. Wszyscy mieli coś do roboty, tylko standardowo Janek z Piotrkiem zajmowali się niczym. Janek z ciekawością przyglądał się załogom
- Szkoda, że nie ma Kamili. Miałbyś pełne pole do popisu. - powiedział do Piotrka. Ten w zamian złapał kolegę za kołnierz i przycisnął do ściany.
- No i co się drzesz jak ostatni idiota?
- A, właśnie, jakbyś nie miał pomysłu co do podrywu, to poproś o pomoc Rafała. Jeśli się boisz, ja się go o to zapytam.
- Spróbuj o tym powiedzieć komukolwiek. - Piotrek zaczął się denerwować.
- Bo co? - spytał się spokojnie Janek. Piotrek spuścił wzrok. - A, to o to chodzi. Czemu się nie chcesz pochwalić swoim zauroczeniem? Jak nie chcesz sam ...
- Powiesz o tym komuś to nie wiem co ci zrobię.
- No, dobra. Nie powiem, ale w sytuacji zagrożenia ja zajmuję się armatą.
- Świnia. - Piotrek puścił kolegę - Umowa stoi.
Na pokładzie zapanował mały gwar. Zapadła noc i nikt nie wiedział co dalej robić. Z tej racji odbyła się mała narada.
- Robi się ciemno. Może zrobimy postój? - zaproponowała Diana.
- Nie mamy czasu. Liczy się każda sekunda. - odparł przejęty Rupert - Dacie radę?
- Spróbujemy. Zwykle nie płyniemy w nocy. - powiedziała Blanka.Delikatnie ziewnęła.
- Podzielimy się na grupy i każda będzie czuwać przez określony czas. - powiedział zamyślony Rafał. - Zajmijcie się obserwacją. - Do chłopaka zwrócił się Rupert.
- Coś cię trapi? - spytał się mężczyzna - Widzę, że tak. Nawet nie próbuj zaprzeczać.
- Martwię się o Ewelkę. - Rafał ciężko westchnął - Ostatnio mówiła, że gorzej się czuje. Nie chcę, żeby coś się jej stało. - Rupert zaczął się uśmiechać, a Rafał popatrzył się na niego ze zdziwieniem - Coś nie tak?
- Cieszę się że tak się o nią troszczysz. Ewelina nie mogła lepiej trafić. - Rupert popatrzył na załogi przewalające się po pokładzie - Kapitanie, zajmiesz się tym towarzystwem? Ryzykownie zostawiać ich samych.
- Tak jest. - odparł Rafał i poszedł do nastolatków.
- Jak się czujesz?
- W porządku. - Szatynka napiła się naparu - Nie musisz tu ciągle przebywać.
- Mam się tobą opiekować. I szybko wezwać akuszerkę, gdy zaczniesz rodzić. - Kamila zauważyła grymas nie zadowolenia na twarzy dziewczyny - Odpoczywaj. - Kamila wyszła z salonu, a Eliza popatrzyła się na pustą ścianę i zasnęła.
Tymczasem Perła Atlantyku płynęła przez spokojne wody oceanu. Wszyscy mieli coś do roboty, tylko standardowo Janek z Piotrkiem zajmowali się niczym. Janek z ciekawością przyglądał się załogom
- Szkoda, że nie ma Kamili. Miałbyś pełne pole do popisu. - powiedział do Piotrka. Ten w zamian złapał kolegę za kołnierz i przycisnął do ściany.
- No i co się drzesz jak ostatni idiota?
- A, właśnie, jakbyś nie miał pomysłu co do podrywu, to poproś o pomoc Rafała. Jeśli się boisz, ja się go o to zapytam.
- Spróbuj o tym powiedzieć komukolwiek. - Piotrek zaczął się denerwować.
- Bo co? - spytał się spokojnie Janek. Piotrek spuścił wzrok. - A, to o to chodzi. Czemu się nie chcesz pochwalić swoim zauroczeniem? Jak nie chcesz sam ...
- Powiesz o tym komuś to nie wiem co ci zrobię.
- No, dobra. Nie powiem, ale w sytuacji zagrożenia ja zajmuję się armatą.
- Świnia. - Piotrek puścił kolegę - Umowa stoi.
Na pokładzie zapanował mały gwar. Zapadła noc i nikt nie wiedział co dalej robić. Z tej racji odbyła się mała narada.
- Robi się ciemno. Może zrobimy postój? - zaproponowała Diana.
- Nie mamy czasu. Liczy się każda sekunda. - odparł przejęty Rupert - Dacie radę?
- Spróbujemy. Zwykle nie płyniemy w nocy. - powiedziała Blanka.Delikatnie ziewnęła.
- Podzielimy się na grupy i każda będzie czuwać przez określony czas. - powiedział zamyślony Rafał. - Zajmijcie się obserwacją. - Do chłopaka zwrócił się Rupert.
- Coś cię trapi? - spytał się mężczyzna - Widzę, że tak. Nawet nie próbuj zaprzeczać.
- Martwię się o Ewelkę. - Rafał ciężko westchnął - Ostatnio mówiła, że gorzej się czuje. Nie chcę, żeby coś się jej stało. - Rupert zaczął się uśmiechać, a Rafał popatrzył się na niego ze zdziwieniem - Coś nie tak?
- Cieszę się że tak się o nią troszczysz. Ewelina nie mogła lepiej trafić. - Rupert popatrzył na załogi przewalające się po pokładzie - Kapitanie, zajmiesz się tym towarzystwem? Ryzykownie zostawiać ich samych.
- Tak jest. - odparł Rafał i poszedł do nastolatków.
Komentarze
Prześlij komentarz