Rozdział I - S10
17 maja 1713 roku
Wyspa Delfina jak co dzień. W porcie panował ruch. Niektóre statki transportowały pożywienie, inne służyły do przewozu osób między wyspami. Na jeden z takich statków czekali Ewelina z Rafałem. Kamila miała dzisiaj przybyć po czteroletniej nieobecności. Chwilę później statek przypłynął i Kamila pojawiła się przy swoich przyjaciołach.
- Świetnie, że powróciłaś. Dawno się nie widziałyśmy. - Ewelina przytuliła przyjaciółkę.
- Miło was znowu spotkać - odparła Kamila. Rafał po dżentelmeńsku pocałował ją w dłoń. Dziewczyna zwróciła się do Ewelki - Nawet nie wiesz, jak czasami tobie zazdroszczę. - Na twarzy pani kapitan pojawił się dumny uśmiech.
- Wróciłaś na stałe? - spytał się Rafał.
- Mam taki zamiar. Co tutaj słychać? Jak się mają Filip i Eliza?
- Eliza nagle zniknęła. - odparła Ewelina.
- Jak to - zniknęła?
- Normalnie. Zaczęła się dziwnie zachowywać, unikała Filipa i swoją załogę. Później tylko się kłócili. Mniej więcej 4 miesiące temu nagle zniknęła. Co najdziwniejsze Filip mało się przejął tą sytuacją.
- Widzę, że dużo rzeczy mnie tutaj ominęło. Ale może to się zmieni. Ewelka mam pytanie do ciebie. Mogę dołączyć do twojej załogi? Stęskniłam się za morskim życiem.
- Oczywiście, że możesz. - Pani kapitan szczerze się ucieszyła - W końcu nie będę jedyną dziewczyną na statku. Janek z Piotrkiem na pewno się ucieszą.
- To co? Pomogę ci zanieść twój bagaż do twojego domu, a później spotkamy się z chłopakami. - Rafał ochoczo dźwignął bagaż -Chodźcie.
Tymczasem z innego statku wysiadła Eliza. Miała założony długi, czarny płaszcz. Nie chciała by ktokolwiek ją zobaczył. Musiała porozmawiać z Filipem. Powinien się dowiedzieć o jej stanie, przecież on też się do niego przyczynił. Czy Filip ją zrozumie? Dziewczyna skierowała się na Aurorę. Udało się - Kapitan przebywał u siebie. Eliza szybko poszła w stronę jego kajuty, chciała to już mieć za sobą.
Filip w skupieniu przeglądał mapy. Usłyszał za sobą hałas.
- Cześć Filip. - Eliza mimo stresu starała się tego nie okazać.
- Widzę, że wróciłaś. Zmądrzałaś? - Filip nawet się nie popatrzył na narzeczoną - Nie chcę z tobą rozmawiać.
- Muszę ci coś powiedzieć.
- Przepraszam, że stoję tyłem, ale jestem zajęty. Przejmuję się załogą, nie tak, jak niektórzy.
- Filip, pamiętasz tę noc, którą spędziliśmy razem?
- Aha - Chłopak uśmiechnął się na wspomnienie przyjemnych chwil. - No i co?
- Pojawiły się pewne skutki.
- Co masz na myśli?
- Filip - Eliza wzęła głęboki wdech - będziemy mieli dziecko.
W kajucie zapanowała cisza. Było słychać jedynie dźwięk odbijającego się o deski cyrkla, który wypadł z ręki Filipa. Chłopak nigdy nie doznał takiego szoku. Pamiętał tę noc. To było parę dni po powrocie z ostatniej wyprawy. Chciał pocieszyć Elizę po tym co ją spotkało. Jak widać, chłopak nie nadaje się do roli pocieszyciela.
- O czym ty - Filip odwrócił się - ... mówisz?
Eliza rozpięła płaszcz. Była ubrana nieco inaczej. Zamiast swojego purpurowego płaszcza bez rękawów i kremowej bluzki miała liliową bluzkę odsłaniającą ramiona. Jej wielkiego brzucha nie dało się już niezauważyć.
- Dlatego zniknęłaś? - Dziewczyna pokiwała twierdząco głową - Dlaczego mi nic nie powiedziałaś? Dlaczego? - To było słow, które tkwiło w jego głowie.
- Bałam się twojej reakcji. Myślałam, że wściekniesz się na mnie. Bałam się też twojego dziadka. On przecież chce, żebyś zajął się karierą piracką, ożenił się i wiesz. Zresztą on mnie nie lubi. Nie ufa mi i uważa, że mam na ciebie zły wpływ. Gdy się dowiedziałam, miałam mętlik w głowie. Nie chciałam z nikim rozmawiać, dlatego wszystkich unikałam i kłóciłam się z tobą. W końcu brzucha nie dało się ukryć i postanowiłam wrócić do matki. Musiałam to przemyśleć. Postanowiłam, że urodzę. Jesteś zły?
- Raczej zaskoczony. Mogę? - Filip pokazał na brzuch. Eliza znowu kiwnęła głową. Chłopak położył dłonie na brzuchu. Wyczuł delikatny ruch.
- Co powiemy reszcie? - spytała się Eliza. Była zmartwiona.
- Nie wiem. Bardziej martwię się o reakcję dziadka. Chodźmy do załogi. Mają teraz naradę.
- Chcesz, żebym tam poszła? Przecież inni pomyślą sobie ...
- Niech myślą, i tak się dowiedzą. Chodź, nie masz się co bać. - Filip wziął narzeczoną pod rękę i wyszli z kajuty.
----------------------------------------
Jeśli komuś sezon może wydawać się nudny - cierpliwości :)
Wyspa Delfina jak co dzień. W porcie panował ruch. Niektóre statki transportowały pożywienie, inne służyły do przewozu osób między wyspami. Na jeden z takich statków czekali Ewelina z Rafałem. Kamila miała dzisiaj przybyć po czteroletniej nieobecności. Chwilę później statek przypłynął i Kamila pojawiła się przy swoich przyjaciołach.
- Świetnie, że powróciłaś. Dawno się nie widziałyśmy. - Ewelina przytuliła przyjaciółkę.
- Miło was znowu spotkać - odparła Kamila. Rafał po dżentelmeńsku pocałował ją w dłoń. Dziewczyna zwróciła się do Ewelki - Nawet nie wiesz, jak czasami tobie zazdroszczę. - Na twarzy pani kapitan pojawił się dumny uśmiech.
- Wróciłaś na stałe? - spytał się Rafał.
- Mam taki zamiar. Co tutaj słychać? Jak się mają Filip i Eliza?
- Eliza nagle zniknęła. - odparła Ewelina.
- Jak to - zniknęła?
- Normalnie. Zaczęła się dziwnie zachowywać, unikała Filipa i swoją załogę. Później tylko się kłócili. Mniej więcej 4 miesiące temu nagle zniknęła. Co najdziwniejsze Filip mało się przejął tą sytuacją.
- Widzę, że dużo rzeczy mnie tutaj ominęło. Ale może to się zmieni. Ewelka mam pytanie do ciebie. Mogę dołączyć do twojej załogi? Stęskniłam się za morskim życiem.
- Oczywiście, że możesz. - Pani kapitan szczerze się ucieszyła - W końcu nie będę jedyną dziewczyną na statku. Janek z Piotrkiem na pewno się ucieszą.
- To co? Pomogę ci zanieść twój bagaż do twojego domu, a później spotkamy się z chłopakami. - Rafał ochoczo dźwignął bagaż -Chodźcie.
Tymczasem z innego statku wysiadła Eliza. Miała założony długi, czarny płaszcz. Nie chciała by ktokolwiek ją zobaczył. Musiała porozmawiać z Filipem. Powinien się dowiedzieć o jej stanie, przecież on też się do niego przyczynił. Czy Filip ją zrozumie? Dziewczyna skierowała się na Aurorę. Udało się - Kapitan przebywał u siebie. Eliza szybko poszła w stronę jego kajuty, chciała to już mieć za sobą.
Filip w skupieniu przeglądał mapy. Usłyszał za sobą hałas.
- Cześć Filip. - Eliza mimo stresu starała się tego nie okazać.
- Widzę, że wróciłaś. Zmądrzałaś? - Filip nawet się nie popatrzył na narzeczoną - Nie chcę z tobą rozmawiać.
- Muszę ci coś powiedzieć.
- Przepraszam, że stoję tyłem, ale jestem zajęty. Przejmuję się załogą, nie tak, jak niektórzy.
- Filip, pamiętasz tę noc, którą spędziliśmy razem?
- Aha - Chłopak uśmiechnął się na wspomnienie przyjemnych chwil. - No i co?
- Pojawiły się pewne skutki.
- Co masz na myśli?
- Filip - Eliza wzęła głęboki wdech - będziemy mieli dziecko.
W kajucie zapanowała cisza. Było słychać jedynie dźwięk odbijającego się o deski cyrkla, który wypadł z ręki Filipa. Chłopak nigdy nie doznał takiego szoku. Pamiętał tę noc. To było parę dni po powrocie z ostatniej wyprawy. Chciał pocieszyć Elizę po tym co ją spotkało. Jak widać, chłopak nie nadaje się do roli pocieszyciela.
- O czym ty - Filip odwrócił się - ... mówisz?
Eliza rozpięła płaszcz. Była ubrana nieco inaczej. Zamiast swojego purpurowego płaszcza bez rękawów i kremowej bluzki miała liliową bluzkę odsłaniającą ramiona. Jej wielkiego brzucha nie dało się już niezauważyć.
- Dlatego zniknęłaś? - Dziewczyna pokiwała twierdząco głową - Dlaczego mi nic nie powiedziałaś? Dlaczego? - To było słow, które tkwiło w jego głowie.
- Bałam się twojej reakcji. Myślałam, że wściekniesz się na mnie. Bałam się też twojego dziadka. On przecież chce, żebyś zajął się karierą piracką, ożenił się i wiesz. Zresztą on mnie nie lubi. Nie ufa mi i uważa, że mam na ciebie zły wpływ. Gdy się dowiedziałam, miałam mętlik w głowie. Nie chciałam z nikim rozmawiać, dlatego wszystkich unikałam i kłóciłam się z tobą. W końcu brzucha nie dało się ukryć i postanowiłam wrócić do matki. Musiałam to przemyśleć. Postanowiłam, że urodzę. Jesteś zły?
- Raczej zaskoczony. Mogę? - Filip pokazał na brzuch. Eliza znowu kiwnęła głową. Chłopak położył dłonie na brzuchu. Wyczuł delikatny ruch.
- Co powiemy reszcie? - spytała się Eliza. Była zmartwiona.
- Nie wiem. Bardziej martwię się o reakcję dziadka. Chodźmy do załogi. Mają teraz naradę.
- Chcesz, żebym tam poszła? Przecież inni pomyślą sobie ...
- Niech myślą, i tak się dowiedzą. Chodź, nie masz się co bać. - Filip wziął narzeczoną pod rękę i wyszli z kajuty.
----------------------------------------
Jeśli komuś sezon może wydawać się nudny - cierpliwości :)
Komentarze
Prześlij komentarz