Rozdział VIII - S9 (krótki)
Eliza obudziła się, gdy słońce zaczęło świecić na jej twarz. Dziewczyna popatrzyła ze strachem na niebo. Słońce było już wysoko. Jej koniec był blisko.
Tymczasem plan Filipa został wdrożony w życie. Janek i Piotrek, zgodnie z rozkazem, ponownie płynęli na wyspę. Po dotarci zaczęli rozglądać się za żołnierzami. Wszyscy spali tak jak w nocy. Chłopcy zauważyli dwóch oficerów, których wczoraj podsłuchiwali. Niespodziewanie Piotrek kichnął, ale żołnierze nawet się nie poruszyli. Chłopcy postanowili "pożyczyć'' sobie ich wojskowe płaszcze. Zaciągnęli ich na ubocze i rozebrali z płaszczy. Po chwili chłopcy byli gotowi do dalszej części planu. Piotrek znienacka spytał się Janka:
- Jak myślisz, podobałbym się Kamili w tym wydaniu?
- Przestań, bo cię kopnę - odparł zirytowany Janek - Idiota - westchnął smętnie.
Chłopaki szli dalej, gdy usłyszeli, że ktoś ich woła. Trochę się przestraszyli. Czyżby nawalili?
- Kim wy jesteście? - do chłopców podszedł oficer wysokiego stopnia.
- My jesteśmy nowymi żołnierzami, mieliśmy zacząć od dzisiaj. - Janek zełgał jak z nut, że nawet powieka mu nie drgnęła.
- Tak faktycznie. Chodźcie ze mną. Musimy przyprowadzić naszego więźnia.
Janek i Piotrek wraz z oficerem szli po więźnia. Chłopcy domyślili się, że chodzi o Elizę. Po chwili dotarli do drzwi celi. Nagle obok nich pojawił się żołnierz.
- Mark - zwrócił się do oficera - jesteś potrzebny.
- Już idę. Macie tutaj klucz i przyprowadźcie więźnia na główny plac. - Mark podał Piotrkowi klucz i poszedł.
-------------------------------------------
Przepraszam za budowanie napięcia.
Komentarze
Prześlij komentarz