Rozdział I - S9
Słoneczny dzień. Na Wyspie Delfina zapanował spokój. Od ostatniej wyprawy, która spełzła na niczym, minął tydzień. Tego dnia Rupert oznajmił wszystkim załogom, że nie mają pieniędzy na broń.
- Musimy coś sprzedać. Natychmiast. - zakomunikował Rupert.
- Cokolwiek cennego? - pytali się inni.
- Tak.
- To ja z siostrzyczką pójdę na strych, może coś znajdziemy. - powiedział Filip z lekkim uśmieszkiem. Gdy szedł zdążył usłyszeć, jak Ewelina mówiła mu do ucha: Nawet mnie nie denerwuj.
Filip z Eweliną poszli na strych swojego rodzinnego domu. Nagle Filip zobaczył małą szkatułkę z licznymi wzorami. Chłopak chciał ją dosięgnąć, ale pojawił się mały problem - owa skrzynka znajdowała się pod mnóstwem kartonów.
- Spróbuję to dostać. - powiedział do Ewelki.
- Nie rób tego, jeszcze narobisz bałaganu.
Filip nie słuchał siostry i szybko podszedł zrobić to, co zamierzał. Skrzynka i inne kartony spadły z hukiem na podłogę, a chłopak został nimi przysypany.
- Mówiłam, żebyś nie próbował? Widzisz co narobiłeś?
- Cicho. - Filip wziął szkatułkę do ręki - Tu jest herb naszego rodu. Co to może być?
- Prawdopodobnie rodzinna pamiątka. Zapytajmy się dziadka.
Rupert siedział pośród piratów, którzy rozpraszali go w myśleniu o złej sytuacji finansowej wyspy. Widząc Ewelkę i Filipa niosącego coś pod pachą trochę go ożywiło. Chłopak postawił szkatułkę na stole. Rupert był bardzo zdziwiony znaleziskiem.
- Znaleźliśmy to na strychu, ale nie wiemy co to jest.
- Zaraz zobaczymy. - Rupert wziął sztylet i zaczął kombinować przy zamku. Po chwili szkatułka się otwarła. Oczom piratów ukazał się prawdziwy diament. Był biały i dość wielki, zajmował sporą część skrzynki. Oczy niektórych z obecnych osób momentalnie się zaświeciły.

- Prawdziwy? - spytał Rafał z ciekawością. Błysk w jego oczach nie pozostawiał wątpliwości, co zamierza zrobić.
- Zostaw to, Rafał. - Rupert spojrzał zimnym wzrokiem na chłopaka. - Nawet nie próbuj. Diana, możesz powiedzieć o tym coś więcej.
- To nie wiesz skąd to się wzięło u nas na strychu? - spytała się Ewelka.
- To prawdopodobnie pamiątka po jakiejś bitwie z udziałem waszych rodziców. Ale tego się nigdy nie dowiemy.
- Mam informacje. - odparła Diana trzymając swoją książkę dotyczącą różnych kryształów - Jest to niepowtarzalny diament, który rozpuszcza się w wodzie.
- Przecież to niemożliwe. - zdziwił się Filip.
- Jak widać, możliwe. - odparła Blanka, równie zdziwiona.
- Co z tym zrobimy?
Wszyscy udali się na naradę. Została tylko Diana, która była wpatrzona w swoją książkę.
- Ten diament rozpuszcza się tylko wtedy, gdy znajduje się w wodzie powyżej 10 minut. Ależ to ciekawe - Dziewczyna dopiero teraz spostrzegła, że nikogo nie ma. - Świetnie, znowu mnie nie słuchają.
--------------------------------------------------
1. To jest pierwszy rozdział nowej serii. Niektóre rozdziały mogą być gorszej jakości, dawno nie pisałam opowiadań.
2. Komentujcie, bo się załamię.
Komentarze
Prześlij komentarz