Rozdział III - S8 (krótki)
Eliz była tak wściekła, że nawet wybitni pisarze nie zdołaliby opisać tego stanu. Nie mogła znieść faktu, że ktoś zajmie jej miejsce do którego miała prawo. W tej chwili zobaczyła wychodzącą Ewelinę z budynku sądu. Eliza od razu ją zaczepiła.
- Nie zgodziłaś się? - spytała się z odrobiną nadziei w głosie.
- Zgodziłam się. Ktoś musi się wami zająć. Najlepiej z doświadczeniem kapitańskim. - odparła pewnie granatowowłosa.
- Przestań mnie denerwować.
- Ależ spokojnie. Pójdę tylko do mojej prawdziwej załogi i już wracam.
Gdy Ewelina odchodziła Eliza prawie wyszła z siebie. Kopnęła ze złością stojącą obok niej beczkę.
Tymczasem kapitan Perły poinformowała swoich podwładnych o zmianach na następny tydzień.
- Dasz sobie radę? - spytał się zatroskany Rafał.
- Chyba tak. Będzie mi brakować wygłupów chłopaków. - odparła dziewczyna.
- To tylko tydzień. W międzyczasie postaram się, by nic nie stało się statkowi.
- Masz o niego dbać, kapitanie.
- Oczywiście, pani kapitan. Powodzenia.
- Dziękuję. Do zobaczenia.
Po chwili Perła odpłynęła w siną dal zostawiając swojego kapitana, który poszedł do swojej "zastępczej' załogi. Po chwili dołączyła do nich Eliza, która trochę ochłonęła, lecz znowu zaczęło podnosić się jej ciśnienie. Wszyscy witali Ewelkę jak przyjaciela. To była obraza dla Elizy, która nadal nie zapomniała zniewagi z czasów Akademii.
- To chyba są żarty - mruknęła do siebie i zwróciła się do Ewelki - Pamiętaj, to nie jest twój statek i masz się nie rządzić, jasne?
- Przy okazji uświadom sobie, że nie jesteś tutaj kapitanem tylko I oficerem i ty przestań się rządzić. - Dziewczyna odeszła od towarzyszki i poszła w stronę Aurory.
- Chyba ją wyrzucę za burtę - powiedziała ze złością Eliza.
Komentarze
Prześlij komentarz