Rozdział II - S8
Rupert poszedł do swojego wnuka. Musiał z nim omówić parę spraw. Filip siedział przy stole, naprzeciwko niego usiadł Rupert.
- Jesteś zły? - spytał się Filip spuszczając wzrok.
- To, że cię nie uniewinnią było do przewidzenia. Jesteś zadowolony z tego co zrobiłeś?
- W sensie, że pobiłem Tytusa? Właściwie to nie. Trochę mnie poniosło.
Rozmowa trwała jeszcze parę minut. Wreszcie Rupert wstał i powiedział:
- Życzę powodzenia. - Po czym poszedł.
Wracając do załogi Aurory natrafił na tradycyjną sytuację - kłótnię Eweliny z Elizą. Tak, dzień pełen wrażeń.
- Co się tutaj dzieje? Nawet tutaj musicie pokazywać swoją wyższość. - Rupert zaczął krzyczeć.
- Ale to ona się rządzi. - odparła Eliza pokazując palcem na Ewelinę.
- Cisza! Muszę wam coś zakomunikować. Wasz kapitan, Filip, będzie odbywać karę więzienia przez tydzień. To oznacza, że potrzebujecie nowego przywódcy. Filip ustalił, że tą osobą będzie Ewelina.
Dziewczyny natychmiast odsunęły się od siebie. Obydwie były w szoku.
- Że co!? To chyba żarty. Przecież ja mam własny statek i załogę. - powiedziała Ewelka.
- To twój brat tak zdecydował. - odparł Rupert.
- Idę z nim porozmawiać.
Ewelina weszła do budynku w którym było dużo ludzi. Skierowała się do małej salki służącej skazanym do odwiedzin z rodziną. Zobaczyła tam Filipa siedzącego przy stole.
- Ty się dobrze czujesz? Dlaczego mam kierować twoją załogą? - spytała się dziewczyna.
- Posłuchaj, ja i Eliza jeszcze się do końca nie pogodziliśmy i wolę nie ryzykować kolejnego rozłamu. Reszta nie ma kompetencji do bycia na tym stanowisku. No i zostałaś ty.
- Ciekawe, co powiem moim chłopakom, że zmieni im się kapitan. - Ewelina splotła ręce na piersiach.
- O Rafała się nie bój, da sobie radę, Janek z Piotrkiem zresztą też.
- Na pewno?
- Ręczę za nich.
- Gratuluję odwagi. Ja bym nie dała rady.
- To co zgadzasz się?
- No, nie wiem.
- Ewelka, proszę cię. Nie będę cię o nic błagać przez miesiąc.
- Trzy miesiące.
- Okej, - Filip westchnął - to co, pani kapitan?
- Wyjątkowo się zgodzę.
- Dziękuję, chociaż trochę uniknę rozłamu.
- Obawiam się, że do rozłamu dojdzie gdy poznają nowego kapitana. W ogóle to jak się czujesz?
- Jak mam się czuć. Traktują mnie jak recydywistę. Widziałaś jak biłem Tytusa?
- Mniej więcej. Chyba cię poniosło.
- Nie chyba tylko na pewno. A teraz będę cierpiał przez moją porywczość.
Komentarze
Prześlij komentarz