Rozdział II - S7

Filip szedł w stronę statku dziadka. Chłopak był lekko zestresowany, bo nie chciał by ktokolwiek pojawił się na jego drodze. Kurczowo trzymał mapę przy sobie, od czasu do czasu spoglądał na nią. Wyglądało to tak, jakby bał się nawet lekkiego podmuchu wiatru. 

Nagle pojawiła się Ewelina. Była mistrzem w pojawianiu się znikąd. Filip prawie upuścił mapę. 

- No, cześć, braciszku, co słychać?

- Czego znowu chcesz? 

- Nic, nie można przywitać się ze swoim bratem?

- Niemożna. 

- A co tam chowasz? - Dopiero teraz dziewczyna zauważyła kawałek papieru. Filip się przeraził.

- Eee, nic. To tylko ... stary papier ... z ryby. Idę go wyrzucić. - Chłopak przycisnął pergamin do siebie. - To cześć.

Chłopak nerwowo odszedł od siostry, ale Ewelka jak cień poszła za nim. Filip nie uszedł nawet metra, gdy dziewczyna nagłym ruchem wyrwała mu mapę.

- "To stary papier z ryby". Ta jasne. Będziecie wyruszać po skarb i nawet się tym nie pochwalisz?

- Czy ty zawsze musisz wszystko wiedzieć i wszystko mieć? To jest na prawdę denerwujące. - Filipowi podniosło się ciśnienie ze stresu.

- Filip, idź do domu, napij się rumu, połóż się spać i wszystkie twoje problemy znikną. - Dziewczyna spokojnie odpowiedziała - To co, powiesz co to za mapa?

- Nie mogę, Eliza zabroniła.

- Jeszcze nie jest twoją żoną a już zrobiła z ciebie pantoflarza. Co za ludzie.

- Jeśli chcesz wiedzieć, to idę do dziadka po rozpoznanie. Teraz oddaj mapę i idź w swoją stronę. Najlepiej do Rafała.

- Zabawne. - Ewelka splotła ręce na piersiach - Małe ostrzeżenie: jeśli nie powiesz nic więcej na temat mapy, to w razie zagrożenia nie licz na moją załogę.

- No, dobra. Jakoś wytłumaczę to Elizię. Masz coś do roboty?

- Nie, mogę iść z tobą. Dziadek siedzi w domu.

- Ok, chodź. I przestań marudzić.

Po chwili rodzeństwo weszło do swojego rodzinnego domu. Był to niski budynek o czarnym tynku oraz dachu. Dom zawierał 4 pokoje, na wprost od wejścia rozciągał się korytarz, a za nim - kuchnia. Właśnie w tym pomieszczeniu siedział Rupert Tryton. Przeglądał całą stertę papierów. Filip delikatnie do niego podszedł.

- Dziadku, mamy sprawę. - zaczął.

- Jeśli chodzi o łapanie Eldorado to na mnie nie liczcie.

- Gdzie tam. To coś lepszego Filip znalazł mapę. - Ewelka podała dziadkowi papier.

- Właściwie to Diana ją znalazła. Przypadkiem.

- Taa, przypadkiem. Oczywiście. - Rupert przyglądnął się pergaminowi. - Poznaje, to mapa prowadząca do starego, prawie nieznanego skarbu. Chyba nie prowadzi przez żadne niebezpieczne miejsca, więc jeśli chcecie, możecie wypłynąć. Ja uważam, że nawet powinniście wypłynąć, nie wiadomo ile już tu siedzicie. 

- Dałeś nam pozwolenie od tak?

- Pamiętam co zrobiliście kiedyś, więc teraz od razu wam pozwalam. No dobra idźcie. 

Filip i Ewelina wyszli z domu. Dziewczyna doskoczyła do brata.

- To co? Możemy z wami płynąć? - spytała słodkim głosem

- Zapytam się załogi. Jak się zgodzą to tak.

- Pamiętaj, że ja i moi chłopcy skończyliśmy wcześniej Akademię niż wy.

- Wiem o tym. Za jakąś godzinę dam ci odpowiedź.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Koniec

Rozdzial I

Rozdział XVIII - S7 (ostatni)