Rozdział I - S7
Na wyspie Delfina panował spokój. Wszystko powróciło do normy po ostatnich wydarzeniach.
Filip wolno chodził po porcie, jakby chciał podziwiać wszystkie statki. Tęsknił za sterowaniem Aurory. Brakowało mu morza, znowu.
Nagle zauważył Elizę. Była zdyszana, najwyraźniej biegła.
- Hej, co się stało?
- Nie uwierzysz! Diana kazała zwołać całą załogę, bo podobno znalazła mapę ze skarbem!
Filip z wrażenia aż podskoczył. Marzył o wypłynięciu w morze od dawna.
- Na prawdę? Chodź, idziemy do reszty.
Po chwili dotarli do jasnego budynku, który był domem Diany. Jej rodzina mieszka na pierwszym i drugim pietrze budynku, więc parter jest niepotrzebny. Gdy rodzice Diany chcieli coś z niego zrobić dziewczyna wpadła na pomysł by zagospodarować go od czasu do czasu jako "bazę" dla załogi.
Filip i Eliza weszli do domu Diany. Przywitała ich cała załoga.
- Witajcie, słyszeliście? - Szymon był cały czas w euforii.
- Jak byśmy nie słyszeli, to by nas tu nie było - Filip się zaśmiał i usiadł przy stole. - To co? Nad czym się zastanawiamy?
- Diana, powiedz jak mapę znalazłaś. To jest dopiero ciekawe.
- O, właśnie.
Diana zaczęła opowiadać:
- Dzisiaj rano szłam na targ, bo mama kazała kupić coś na obiad. Więc poszłam i oglądałam to, co miałam kupić. Po chwili usłyszałam rozmowę dwóch kupców. Nie pamiętam dokładnie co mówili, ale jeden z nich wspominał coś o cennym skarbie i mapie do niego prowadzącej. Drugi odparł, chyba, że jego zdaniem wszystkie skarby zostały odkryte. Niestety, jakaś kobieta przeszkodziła im w rozmowie, bo, niecierpliwiła się. Po chwili jeden z nich mnie obsłużył. Kupowałam rybę i poprosił o podanie mojego koszyka. Więc podałam go i za niedługo wracałam do domu z zakupami. Podczas wypakowywania, zauważyłam, ze ryba była owinięta dwoma papierami. Miałam je zmiąć i wyrzucić, jednak mnie tchnęło by sprawdzić czy to nie jest coś cennego. Okazało się, że jednym z papierów była ta oto mapa. - Dziewczyna położyła mapę na środku stołu. Był to dość zmięty kawałek papieru z zaznaczoną drogą do skarbu. W górnym prawym rogu znajdował się mały, czerwony iks.
- To chyba ta mapa o której mówiło tych dwóch. - powiedział Blanka
- Muszę zapytać się dziadka dokąd prowadzi. - odparł Filip
- A może powinniśmy ją oddać? Mógł ją dać przypadkowo. - spytała się Diana. Granatowowłosy westchnął.
- Żartujesz? Nic nie dzieje się przypadkowo. Niejednokrotnie się z tym spotkałaś.
- Ok, Filip, idziesz do swojego dziadka i wypytasz go o wszystko co dotyczy tej mapy. - powiedziała dowódczym głosem Eliza - Reszta idzie ze mną i przygotowujemy statek do wypłynięcia. Zrozumiano?
- Tak jest - wszyscy krzyknęli i rozeszli się w swoich kierunkach.
Eliza na chwilę zatrzymała Filipa.
- Co jest? - Chłopak wyraźnie się spieszył.
- Mała prośba. Jeśli kogokolwiek spotkasz, nie pokazuj mapy. To trochę ryzykowne.
Tymczasem na morzu
Około 1 mili od wyspy Delfina była zacumowana mała łódka. Pewien mężczyzna obserwował przez lunetę ostrowie. Jego towarzysz siedział cicho przy wiosłach.
- Ależ oni są naiwni. Od razu połknęli haczyk.
- Czego spodziewasz się od małolatów?
- Hehe, jak się szef dowie o powodzeniu planu to zdębieje.
- Hehe, na pewno.
Komentarze
Prześlij komentarz