Rozdział VI - S6
Trzy godziny później
Wszyscy zaproszeni goście na ślub Eweliny i Rafał przybyli do katedry znajdującej się na Wyspie Delfina. Ciemny budynek z jasnym dachem był widoczny z daleka. Wewnątrz był przystrojony lekko różowymi liliami i białymi kokardkami. Do środka katedry weszła para młoda. Ewelina była ubrana w białą suknię do ziemi, na głowie miała welon. Rafał miał na sobie czarny, elegancki płaszcz ze złotymi wstawkami, czarne spodnie i szare buty. Obydwoje szli pod rękę do ołtarza. Później ślubną regułkę zwieńczyli pocałunkiem.

Nagle do kościoła weszła ceremonialnie Eris. Mocno trzasnęła drzwiami, więc nietrudno było jej nie zauważyć. Wszyscy, którzy ją znali, niebyli zadowoleni.
- Rafałku, jak mogłeś mnie zostawić? Czekałam, a ty nie przyszedłeś. - Eris była mistrzynią w rozwalaniu cudzego szczęścia. Oczywiście gapiła się na Rafała miluśkim wzrokiem, inni nie mogli uwierzyć w to co usłyszeli.
- Co ty mówisz!? - odparł zdenerwowany Rafał.
- Nie mów, że zapomniałeś.
- Jesteś rąbnięta! Odwal się od nas!
- Ewelina, ty mu zaufałaś? Przecież on gra na dwa fronty.
Na te słowa wszyscy umilkli, Filip hamował się z agresją na Eris, a Ewelka nie mogła się powstrzymać i z płaczem wybiegła z katedry.
- Nie rób scen. - Filip wyszedł z Ericą przed budynek.- Jesteś nienormalna! - Popchnął ją w lewy bark. - Nie wystarcza ci, że uwzięłaś się tylko na mnie?
- Ani trochę. - Dziewczyna uśmiechnęła się nosem.
- Zniszczyłaś ślub mojej siostry, kiedyś za to zapłacisz. - krzyknął Filip.
- Zobaczymy. - Eris poszła w stronę lasu. Widać, odpuściła.
Tymczasem w katedrze nie wiadomo było co zrobić. Połowa gości straciło cierpliwość i wyszło z budynku, Ewelina uciekła do swojego domu, Rafał poszedł ją szukać, świadkowie się rozeszli. Chaos, po prostu chaos. Filip położył ręce na biodrach i ciężko westchnął. Nie mógł zrozumieć, dlaczego Eris zepsuła tak ważną uroczystość.
-----------------------------
Mam nadzieję, że nie wyszło tak fatalnie jak mi się zdaje. :)
Komentarze
Prześlij komentarz