Rozdział II - S6

- Mam się tak ubrać? - spytał się zmartwiony Filip. Jego dziadek rozkazał mu założyć na uroczystość znienawidzony, odświętny płaszcz - Muszę?

- Musisz. Przecież nie będziesz wyglądał jak zwykle - stwierdził Rupert.

- Słyszysz, szwagier? - zażartował Rafał

- Nie odzywaj się i wracaj do Ewelki - krzyknął Filip. Rafał zaczynał go denerwować.

- Spokój! - krzyknął Rupert - Filip, idź już. Wszystko ustalone co do ciebie, a ty, Rafał, zostań.

Chłopcy idąc, wymienili spojrzenia na siebie. Filip, swoim wzrokiem, mógł przebić Rafała na wylot. Kapitan Aurory wyszedł z domu i poszedł w stronę swojego statku. Nie mógł nigdzie wypływać i to go denerwowało najbardziej. Nagle zauważył Elizę. Ucieszył się na jej widok.

- Hej, dajesz radę? - spytała się dziewczyna

- Tak, ale jest trudno. Co chwila są jakiejś problemy. - Filip splótł ręce na piersiach.

- Nie boisz się, że ktoś będzie chciał nas zaatakować?

- Nie no, uwzięliście się, czy co? Przecież komu się będzie chciało tutaj przypływać. Z resztą ceremonia jest utajniona. Nikt się nie wygadał. Mam taką nadzieje. 

Tymczasem gdzie indziej

Eris dostała wiadomość od Espadona. Dziewczyna z uwagą czytała każde słowo.

 

list

- No tak, wszystko muszę sama robić, ehh. Gdzie moja broń?

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Koniec

Rozdzial I

Rozdział XVIII - S7 (ostatni)