Rozdział I - S6

W rodzinie Trytonów zapowiadał się chaos przez najbliższy tydzień. Wszyscy zaczęli przygotowywać się do ślubu Eweliny i Rafała. Rupert czuł się odpowiedzialny za swoją wnuczkę i najbardziej wczuł się w rolę organizatora wesela. Podobnie było z załogą Perły. Przez to wszystko nie mieli szans wypłynąć nigdzie przez najbliższy tydzień. Ta informacja najbardziej zdołowała Janka i Piotrka.

- Tydzień bez naszej armaty. Ja tego nie przeżyje. - mówił słabo Janek.

- Nie przesadzaj - uspokoiła go Joanna - to minie. A tak w ogóle to chyba nie chciałbyś przegapić ślubu naszych kapitanów?

- No nie. Idę się czymś zająć. Zaczynam się nudzić.- powiedział i zszedł z pokładu statku.

Tymczasem Rafał siedział samotnie w tawernie. Pił swój ulubiony rum. Zastanawiał się nad czymś ważnym, 

Nagle z zamyśleń wyrwał go Filip.

- Cześć, szwagier - przywitał się - Czemu siedzisz tutaj. Chodź zobaczyć przygotowania do twojego wesela. 

- Później. 

- Eee, co się dzieje? - Filip usiadł na krześle obok niego. - Już się stresujesz?

- Nie, obawiam się, że ktoś nam przeszkodzi.

- Niby kto?

- No, ... na przykład Eris.

Filip przełknął ślinę.

- Nie przypominaj mi o niej. Przez nią i Espadona wszyscy zamiast radości mieliby żałobę. 

- Jeśli chcesz być świadkiem i dożyć do mojego ślubu to powstrzymaj się z takimi komentarzami.

- Dobra, chodź ze mną, musisz pomóc wszystko ustalić.

Chłopcy wyszli z tawerny i poszli do domu Trytonów.

 

----------------------------

Taki sobie wpis (moim zdaniem), ale nie mam wprawy w pisaniu opowiadań o takiej tematyce. :)

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Koniec

Rozdzial I

Rozdział XVIII - S7 (ostatni)