Rozdział VII - S5
UWAGA !!! Drastyczne momenty
Eliza straszliwie zbladła widząc Filipa. Chłopak miał na szyi pętle ze sznurka i znajdował się obok konstrukcji, czyli szubienicy. Espadon właśnie tak chciał się pozbyć swojego wroga. Zdenerwowany Rupert lekko wyciągnął miecz.
- I co na to powiecie ? - Espadon czuł się dumny
- Wypuść go natychmiast - krzyknęła Eliza. Była przerażona całą sytuacją.
- Nawet nie zamierzam. Zginie za swoje przewinienia. Przez niego parę razy lądowałem w pace - Espadon chwycił kawałek zwisającego sznurka - Napatrzcie się na niego, puki żyje.
- Gdzie jest Ewelina? - spytał się Rafał. Też był zszkowany tą sytuacją.
- Jakże mógłbym o niej zapomnieć - Espadon zwrócił się do wspólnika - Przyprowadzić dziewczynę.
Nagle z cienia wyszły dwie postacie. Wspólnik jedną ręką trzymał Ewelkę za ramię, a w drugiej dłoni miał nóż , którym zamierzał poderżnąć jej gardło. Na ich widok Rafał wyciągnął miecz i skierował jego ostrze w stronę wspólnika Espadona.
- Zostaw ją, albo się z tobą rozprawię. - chłopak prawdopodobnie nie żartował.
- To niemożliwe, taki był rozkaz kapitana. - Wspólnik przyłożył nóż do krtani Ewelki i zwrócił się do kapitana - Kto pierwszy ?
- Filip, pożegnaj się z narzeczoną. - powiedział Espadon i popatrzył się na chłopaka. Filip miał smutek wypisany na twarzy.
Nagle stał się coś, czego nikt nie przewidział.
Komentarze
Prześlij komentarz