Rozdział IV - S5

W porcie na wyspie Delfinów o świcie zjawiła się załoga Aurory. Eliza wcale nie była zachwycona wspólną podróżą z załogą Perły. Załoganci dziewczyny musieli ją prosić kilka godzin, żeby z nimi wypłynęła. Szatynka za nic nie chciała się zgodzić, jednak w końcu uległa (czego się nie robi dla ukochanej osoby :)).

Rafał, Janek i Piotrek opierali się o burtę swojego statku i obserwowali złość Elizy. Zawsze ich bawiła.

- Jak myślicie, Elka będzie się rządzić? - spytał się Rafał, patrząc na swoich kolegów.

- Obawiam się, że na pewno. - Janek przewrócił oczami.

- Ale niestety wielka pani kapitan nie będzie mogła objąć steru, bo możemy wpaść na jakieś kamienie. Nie wiadomo do czego są zdolni takie żółtodzioby - Rafał uśmiechnął się szyderczo. Kiedy mówił to zdanie, Eliza wraz z załogą wchodzili na statek. Oburzona dziewczyna popatrzyła się na chłopaka złowrogo. Chciała nawet wyciągnąć miecz, ale Diana ją uspokoiła.

- Wszyscy? To świetnie. - Rupert też wszedł na pokład statku. - Ustawcie się w jednym szeregu, muszę wam powiedzieć pewne zasady.

- Proponuje to powiedzieć im - Piotrek wskazał załogę Aurory. Rupert popatrzył na chłopaka z wyrzutem.

- Uspokójcie, jasne? Więc tak. Macie się nie pobić, nie pozabijać, nie wyrzucać za burtę i tak dalej. Zrozumiano?

- Oczywiście. Mogę przejąć ster, bo Rafał sobie na pewno nie poradzi. - Elka popatrzyła się z lekkim uśmiechem na chłopaka, który był wściekły.

- Ster przejmuje I oficer statku, czyli Rafał i nie chce słyszeć żadnych kłótni. . Rupert był zdenerwowany całą sytuacją.

Po paru minutach Perła Atlantyku wypłynęła z portu i zmierzała w stronę kryjówki Espadona.

 

Tymczasem w  fortecy współpracownicy Espadona zastanawiali się co zrobić z Filipem i Eweliną. Padały nawet pomysły morderstwa, ale szybko z niego zrezygnowano. Za to wszyscy poparli pomysł Espadona.

Tymczasem rodzeństwo siedziało w celi. Panowała cisza. Nie mieli sił by ze sobą rozmawiać. Byli pochłonięci w swoich myślach. Nagle Filip podszedł do drzwi i zaczął  przy nich grzebać. Jednak nie dało się ich otworzyć. Filip ze zdenerwowania kopnął drzwi z całej siły. Zrezygnowany chciał znowu usiąść pod ścianą, ale nagle coś zauważył. Uderzenie spowodowało, że drzwi lekko się otworzyły. Filip ze zdziwieniem popatrzył na siostrę, która cały czas siedziała w kącie i tonęła w swoich myślach. 

- Próbujemy uciec? - Filip zapytał się Ewelki,  chociaż znał odpowiedź.

- Ja zostaje, jeśli chcesz to uciekaj, ale od razu cie zabiją. - powiedziała Ewelina.

- Cholera, - Chłopak lekko popatrzył przez szczelinę w drzwiach - cały czas nas pilnują. Na twoją nie korzyść muszę zostać -  Filip usiadł pod ścianą i zaczął rozmyślać o Elizie.

 

----------------

Końcówka nie wyszła tak jak chciałam (przez to, że jestem przeziębiona i nie mogłam wymyśleć czegoś lepszego)

 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Koniec

Rozdzial I

Rozdział XVIII - S7 (ostatni)