Rozdział III - S5

Eldorado dopłynęło do swojej kryjówki. Filipa i Ewelinę szybko zaprowadzono do wielkiej fortecy i zamknięto w celi. Na szczęście nie mieli związanych rąk. Chłopak chciał wymyślić sposób ucieczki. Niestety w małym oknie były kraty, a ciężkich, kamiennych drzwi nie dało się otworzyć. Zmęczony Filip usiadł pod ścianą. Wszystko go denerwowało i nie miał na nic siły . 

- Masz jakiś pomysł ? - Filip zapytał się siostry. 

- Nie - Ewelina siedziała w kącie i trzymała głowę w dłoniach. Też była zmęczona całą sytuacją. Filip położył się na podłodze i starał się zasnąć.

 

Tymczasem Espadon rozmawiał z Tytusem stojąc przy wejściu do fortecy. Byli przeszczęśliwi. Marzyli o zemście od dawna i w końcu się udała.

- To co robimy? Ślemy jakieś żądanie?

- To nie ma sensu. Rupert jest inteligentny, wie gdzie mamy kryjówkę i na pewno tu płynie. - Espadon splótł ręce na piersiach i oglądał morze.

- Ok, a co zrobimy kiedy przypłyną ?

- Zobaczysz. - Espadon z uśmiechem popatrzył się na wspólnika. Miał ciekawy plan.

 

Na wyspie Delfina Rupert zgromadził naradę załóg Aurory i Perły Atlantyku. W kajucie na pokładzie Perły atmosfera nie była zbyt miła.

- Słuchajcie. Musimy odbić waszych kapitanów. Wiem gdzie płynąć, amunicji i broni mamy pod dostatkiem, więc możemy ruszać.

- Zaraz. Mamy płynąć z nią - Rafał wskazał palcem Elizę, szatynka się oburzyła.

- Z nimi nie płynę, zdemolują cały statek. - Eliza popatrzyła na Janka i Piotrka.

- Że co !? - Janek i Piotrek popatrzyli się na dziewczynę złowrogo. Lekko wyciągnęli małe noże zza pasa.

- Dosyć ! - Rupert machał rękami - Zero kłótni. Macie połączyć siły, inaczej nigdy nie spotkacie swoich kapitanów. Przecież kiedyś razem płynęliście i się nie pobiliście.

- To było dawno. - powiedziała Eliza chowając miecz.

- Jutro macie być wcześnie rano w porcie. Płyniemy Perłą nie chce słyszeć żadnych sprzeciwów.

Rupert szybko wyszedł. Eliza podeszła do Rafała, Janka i Piotrka.

- Radze się mnie słuchać, jeśli nie chcecie źle skończyć.

- Przepraszam, pani ważniejsza, ale to ja jestem kapitanem i nikt nie będzie słuchał niedoświadczonego kapitana.

Oburzona Eliza przywołała swoją załogę do siebie i szybko opuściła statek. Pomyślała, że to będzie najgorsza podróż jej życia.

 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Koniec

Rozdzial I

Rozdział XVIII - S7 (ostatni)