Rozdział II - S4
Aurora przypłynęła do portu Akademii jako ostatni statek. Załoga szybko wybiegła z pokładu, by spotkać się z profesorem Montego. Wszyscy udali się do sali balowej, która była ozdobiona wieloma ozdobami. Niedaleko drzwi stał profesor i wydawał polecenia. Kiedy zobaczył załogę Aurory od razu do nich podszedł.
- W końcu jesteście. Co tak długo?
- Mieliśmy mały problem ze statkiem - odparł Filip - Wszyscy z naszej wyspy już są?
- Twój dziadek przybył z samego rana.
- Jesteśmy do czegoś potrzebni? - spytała się Eliza
- Nie, ale musicie przygotować się na przywitanie Bula Bula.
Tymczasem na Aurorę zakradła się jedna osoba. Skierowała kroki do kajuty kapitana. Wchodząc zauważyła małą szkatułkę leżącą na biurku. Otworzył ją, wyrzucił wszystkie papiery i włożył kielich. Zamknął szkatułkę i wyszedł z kajuty Filipa. Po opuszczeniu Aurory udał się na własny statek. Eldorado cumowało po drugiej stronie wyspy. Wchodząc na statek Tytus czuł zachwyt, że wrobił Filipa w kradzież. Wreszcie mógł się zemścić.
Na wyspie zapadał zmrok. Do eleganckiej sali wchodziło coraz więcej osób. Filip stał przy ścianie. Był ubrany w swój znienawidzony elegancki, zielony płaszcz ze złotymi haftami. Czuł się dziwnie. Rzadko bywał na takich uroczystościach i to go dobijało. Nagle zapanowała cisza i muzycy zaczęli grać na trąbkach oznajmiając wejście Bula Bula do sali. Profesor Montego przywitał się z gośćmi i nakazał usiąść na honorowym miejscu. Filip się przeraził. Dostrzegł księżniczkę Lulę. Kolejna rzecz, która zepsuła mu wieczór. Lula zawołała swojego sługę i rozkazała mu pójść po jej cenny kielich. Po paru minutach sługa wrócił i oznajmił, że na statku niema kielicha.
- Musiało dojść do kradzieży. - Król Bula Bula się zdenerwował. - Takich masz uczniów profesorze?
- Trzeba to wyjaśnić - profesor Montego oparł się o stół. - Czy ktoś widział jakąś osobę na statku Bula Bula?
- Ja widziałem. - Tytus podszedł bliżej profesora. Jako student, mógł przebywać na uroczystości.
- Kogo widziałeś?
- Wysokiego chłopaka w czarnej pelerynie. Kiedy się rozglądał zauważyłem granatowe kosmyki włosów. Obawiam się, że to Filip Tryton.
Wtedy wszystkie oczy utkwiły w Filipie. Chłopak się przestraszył. Przypuszczał, ze Tytus go wrabia.
Komentarze
Prześlij komentarz