Rozdział III -S3
Załoga Aurory w milczeniu słuchała planu Filipa. Kiedy skończył go omawiać, zauważył, ze załoganci nie są zbyt zadowoleni pomysłem.
- Moim zdaniem, to nie jest zbyt dobry plan - Eliza pokręciła głową. - Ten plan w ogóle nie w chodzi w rachubę. Zawsze jest niebezpieczeństwo niepowodzenia. Przecież mogą nas do niego nie wpuścić. I co wtedy?
- Nie wiesz, ze osoby,które złapały więźnia mają prawo, aby do niego wejść? To jest prostsze niż się wydaje. - Diana postanowiła przekonać pozostałych do pomysłu.
- Jednak Eliza ma racje. - wtrąciła się Blanka - Niebezpieczeństwo zawsze pozostaje. - Szymon i Eliza zgodzili się z dziewczyną. Filip powoli tracił cierpliwość.
- W porządku. Może wy macie coś lepszego? - Chłopak oparł dłonie o stół i czekał na odpowiedz.
W pomieszczeniu zapanowała całkowita cisza. Nie mieli nic lepszego, wiec musieli zaakceptować plan kapitana.
- Dobra. Popłyniemy do Espadona. - powiedziała Eliza - Ale jeśli się nie uda to będzie twoja wina.
- No, jednak da się was przekonać do jakiegoś pomysłu. Więc jutro z samego rana widzimy się w porcie. - Filip pożegnał się z załoga i opuścił swój statek.
-------------
Przepraszam, ze rozdział taki krótki. Następna notka będzie dłuższa.
Komentarze
Prześlij komentarz