Rozdział VII - S2 (krótki)
Filip mocno uderzył o pokład Eldorado, które od razu odpłynęło, w stronę swojej kryjówki. Eliza chwyciła stery Aurory i popłynęła za nimi. Jednak odległość pomiędzy statkami wynosiła około pół mili.
Espadon rozkazał zamknąć Filipa w celi. Był ucieszony z pomysłu Tytusa. Wiedział, ze załoga Aurory bez kapitana sobie nie poradzi.
- Miałeś niezły pomysł. - Espadon pogratulował Tytusowi.
- A ty chciałeś bawić się z nimi w bitwę. - powiedział chłopak. - Daleko jeszcze?
- Jeszcze cztery mile.
Eldorado dopłynęło do wielkiej groty, która służyła jako kryjówka. Tytus wyprowadził Filipa z celi i zaprowadził go do groty. Była bardzo wysoka, a w środku rozciągało się mnóstwo korytarzy i pomieszczeń. W jednym z nich byl już Espadon. Wyglądał jakby na niego czekał.
- Witaj - zaczął - jak bitwa?
- Nie żartuj tylko mnie rozwiąż i wypuść - Filipowi nie było do śmiechu.
- To nie będzie takie łatwe. Musimy zakończyć stare sprawy.
Filip westchnął. Nie podobało mu się to spotkanie.
Komentarze
Prześlij komentarz