Rozdział II
Eliza postanowiła odwiedzić Filipa podczas jego lekcji szermierki. Nie mogła wejść, ponieważ drzwi do sali były zamknięte.
Postanowiła zajrzeć przez dziurkę od klucza i ujrzała Filipa i jego dziadka którym walczył. Nagły ruch spowodował, ze
jednej osobie szpada wypadła z reki.
-Ha! Znowu wygrałem! - ucieszył się Filip
-To nie świadczy o tym -Rupert podniósł miecz -ze z innymi wygrasz. Przyznam, teraz poszedłem na łatwiznę.
-Nie żartuj.-chłopak się uśmiechnął.-pokonam wszystkich jednym ruchem.
-Nie przechwalaj się. Musze już iść, jak chcesz możesz zawołać kogoś żeby jeszcze potrenować.
-Dobrze.
Kapitan wyszedł z sali napotykając się na Elizę, ale nic jej nie powiedział. Dziewczyna odetchnęła i poszła do Filipa,
który udawał ze z kimś walczy.
-Cześć szermierzu. Chyba cie nie przestraszyłam.
-Nic się nie dzieje. Co tu robisz? - chłopak lekko się przestraszył.
-Chciałam tobie zakomunikować, ze twoja siostra jest, delikatnie mówiąc, zakręcona.
-No dobra, co tobie zrobiła?
-Jeszcze nic. A tak w ogóle to nie moje słowa. Cytuje Rafała.- Mówiąc to uśmiechnęła się.
-Przesadzasz.
-Nie, Rafał ma do ciebie pewna sprawę.
Rafał czekał niedaleko Aurory. Wyglądał na zniecierpliwionego.
-Coś chciałeś? - zapytał Filip
-Tak. Nie masz czasem niepotrzebnej mapy?
-Po co tobie mapa? - Filip uniósł brew - macie wystarczająco dużo na statku.
-Jednak nie. Ewelka szukała połowę dnia i nie znalazła. - chłopak zbladł - A jak w ogóle nie będzie żadnej ciekawej to mamy
zagwarantowane sprzątanie całego statku.
-Co w tym złego?- odezwała się Eliza. Nigdy nie rozumiała ich zachowania.
-Wszystko. Wiesz ile ma metrów kwadratowych?
-Słuchaj Rafał. Nie martw się -powiedział Filip- może znajdziemy coś ciekawego. Skierowali kroki do statku.
Nikt nie zauważył że Piotrek i Janek, żeglarze z Perły Atlantyku, mieli ustawiona armatę w kierunku Aurory...
Komentarze
Prześlij komentarz